22 lutego, 2017

Bondepraktikan


Koniec lutego to nadal trochę za wcześnie żeby mówić o wiośnie, ale przebąkiwać coś w temacie już chyba możemy zacząć. W tym roku pogoda wyjątkowo zaskakuje, i o ile na północy Szwecji standrdowo zasypało, przymroziło i zawiało, tak na południu mamy permanentną jesień, przynajmniej z metereologicznego punktu widzenia. Żeby zimę można było nazwać zimą, średnia dobowa temeperatura przez kolejne pięć dni musi utrzymywać się poniżej zera. A tak nie było. Podobnie z wiosną, aby można było powiedzieć że nadeszła, temperatura adekwatnie do poprzednich wyznaczników, musi leżeć w granicach od 0 do 10°C. No ale to wszystko może się obecnie wydarzyć raczej tylko na południu, północ żyje swoimi prawami, rejony pomiędzy swoimi...
Dlatego też, przygotowałam kilka innych wiosennych wyznaczników, którymi można się pokierować.


15 lutego, 2017

Stringhylla


Stringhyllan, szwedzki mebel, ikona skandynawskiego designu,  która cudownie sprzedaje się nie tylko w Europie, ale na całym świecie. Od kilku lat przechodzi swoją drugą młodość, dlatego też przybliżę Wam dziś jej historię postania. Początki były, jak to w takich wypadkach zazwyczaj bywa, zupełnie zwyczajne i trochę przypadkowe. Historia  słynnej półki zaczęła się w łazience Nisse i Kajsy Strinning, albo inaczej, jak sam powiedziałby Nisse  "i ett mycket hemligt litet rum, där man gärna vill vara ensam och filosofera" (w bardzo tajemnym małym pomieszczeniu, gdzie człowiek chętnie będzie samotny i pofilozofuje).

Kilka lat wcześniej, w 1941 roku, studiujący wówczas Nisse podczas jednej z prac zaliczeniowych prezentuje odciekacz do naczyń, produkt znany dzisiaj jako diskhyllanElfa, który stał się jego pierwszym hitem, a co za tym idzie, początkiem czegoś większego. Faktem jest, że główna postać dzisiejszego posta, stringhyllan, wykonana została z tego samego materiału co wspomniana suszarka.

12 stycznia, 2017

szwedzkie klasyki



Myśląc Szwecja mamy na myśli Abbę, picie kawy podczas fika, sklepy Ikea, Linneusza, śledzie, Astrid Lindgren, sieciówki odzieżowe HM, Volvo i Saab, cynamonowe bułeczki ... Lista jest w każdym razie pokaźna. Morze pomysłów, możliwości, czasem kontrowersji, często prostych rozwiązań.  Szwedzkim sposobem jak mały Emil z dłutem siedzieć w drewutni i strugać w drewnie lub pomysłowo z zapałek zrobić helikopter. Taki na lata, żeby wszyscy zapamiętali.

Co powoduje że klasyk staje się klasykiem? Czym jest moc która sprawia że staje się sławny? Czy chodzi wyłącznie o czas i ciężką pracę? A może jednak łut szczęścia i niekonwencjonalny sposób myślenia twórców. Jedne modne i popularne są cały czas, inne pojawiają się okresowo a jeszcze inne giną gdzieś po drodze tracąc swoją moc. Dziś opowiem Wam o tej najmocniejszej grupie, pięciu wybranych przeze mnie subiektywnych klasykach, które poprzez pokolenia ciągnie rosnąca renoma, mocna pozycja na rynku i wspomnienia oraz sentymenty kilku generacji ludzi. Nie będą to jednak klasyki które znacie bardzo dobrze, a raczej przedmioty które znane i popularne są głównie wśród Szwedów.



09 stycznia, 2017

o szwedzkiej kuchni z jeszcze innej perspektywy



Szwedzki stół, tradycja rybna, jedzeniowe obchody i święta… W tych tematach pisałam na blogu już wcześniej. Dobrze znacie już historię cynamonowych ślimaków, mięsnych kulek oraz grzańca. Wiecie co to zgnity śledź oraz rakowa uczta. Patrząc na tradycje kulinarne Szwedów i porównując je pobieżnie ze słowiańskimi, można znaleźć mnóstwo wspólnych mianowników, jednak zagłębiając się w szczegóły może się okazać, że to dwa zupełnie odrębne wątki. Dzisiaj opowiem o kuchni patrząc na nią z jeszcze innej prespektywy. Będzie o przyzwyczajeniach, zachowaniach i smakach co najmniej dziwnych, czasem ciekawych a jeszcze kiedy indziej obrzydzających. Post powstał w ramach zimowego projektu Klubu Polki na Obczyźnie.


12 grudnia, 2016

szwedzkie smaki - lussebullar



Przepis z dzisiejszego posta podczepiam pod trzy różne ale jednocześnie ściśle związane ze sobą tematy. Pierwszy to szwedzkie smaki, bo wyrób typowo szwedzki, drugi – święta Lucia i ostatecznie klimat nadchodzących świąt Bożego Narodzenia.


Lussebullar zwane również Lussekatter to nic innego jak drożdżowe bułeczki z szafranem, przygotowywane co roku w okresie adwentu w prawie każdym szwedzkim domu. Swoje apogeum produkcji i naturalnie spożycia osiągają w dniu św. Łucji, który obchodzony jest 13 grudnia. Historii i opowiadań skąd pochodzi człon nazwy „Lusse” jest cała masa, począwszy od starodawnych wierzeń w moce światła( światło – szw. ljus i łac. lux) poprzez diabelskie moce (Lucifer) aż do św. Łucji (Lucia).  O św. Łucji TU a póki co zajmiemy się dzisiaj pieczeniem!


06 grudnia, 2016

pepparkakor


Pepparkakor, pieprzowe ciasteczka. Przekładając na polski, pierny ze staropolskiego to pieprzny, ostry.  Dziwna nazwa, szczególnie kiedy nie ma w nich grama pieprzu, w każdym razie nie w tych dzisiejszych. Zapraszam na garść ciekawostek, krótką historię i szczególny, domowy przepis.


11 listopada, 2016

kanelkakor



Prawie cały tydzień spędziłam w domu kurując się i odkarzając z jesiennych wirusów, więc była niebywała okazja do tego, żeby zacząć przedświąteczno adwentowe testy kulinarne. W tym roku wszystko co będziemy przygotowywać na  święta będzie bezglutenowe i dlatego też dzisiejszy przepis również będzie taki. Wykluczyłam w nim też mleko. Smak nawiązujący do jesieni i zimy, za chwilę zacznie się szaftranowo – imbirowo - goździkowe szaleństwo przedświąteczne, więc uważam że taki delikatny, jedno smakowy wstęp będzie idealny. Zresztą kto nie lubi cynamonu? Ja mogłabym go używać cały rok na okrągło, niezależnie od sytuacji za oknem.

Szwedzi swoją fascynację cynamonem motywują tym że jest zdrowy, cudownie pachnie, w połączeniu z masłem i cukrem tworzy bajeczną kompozycję w postaci kanelbullar, kojarzy się w fiką... Używają go nie tylko do produkcji wypieków, ale również jako dodatek do mięs, potraw jednogarnkowych czy glögga. Sami rozumiecie.



08 listopada, 2016

ingefärsshot - imbirowy szot


Szwedzi przyjęli zasadę, że większość niezbyt poważnych chorób da się wyleczyć alvedonem. Mała dawka paracetamolu i po sprawie. I faktycznie, w wielu przypadkach pomaga, albo inaczej, uznaje się że pomaga. Wynika to z faktu, że duża grupa społeczeństwa leczy się domowymi, babcinymi metodami. Napary z ziół kiedy dzieje się coś niedobrego, sauna zapobiegawczo na wzmocnienie odporności oraz ogólne zahartowanie ogranizmu jako dziedzictwo narodowe. Dają radę w każdym razie. Po alvedonie długo nic, bo też nie wypada zbytnio się nad sobą użalać.

O imbirowych szotach usłyszałam, a może gdzieś przeczytałam, ponad rok temu. Fanką imbiru jestem od zawsze, więc zainteresowałam się tematem. Wzmocnienie odporności organizmu, pomoc przy walce z infekcjami, świetnie wpływa na przewód pokarmowy,orzeźwia...   Dłużej nie trzeba było mnie przekonywać. Przejrzałam kilka przepisów, porozmawiałam ze znajomą która właśnie zaczęła pić mieszankę. Przeanalizowałam dokładnie skład oraz działanie poszczególnych produktów, stworzyłam własną wersję. Raz, drugi, trzeci. W tym roku powtórka. Za chwilę przepis ale zanim to nastąpi, kilka słów o składnikach tej wybuchowej mieszanki.

20 października, 2016

100 rzeczy o ktorych musisz wiedziec przyjezdzajac do Szwecji




Wspominając w rozmowach Szwecję, pomijając już wszystkie te Abby, Noble i inne zgnite śledzie pierwsze myśli kierują się w stronę natury, wysokich cen no i może cynamonowej bułeczki. I tak w sumie jest, że i pierwsze i drugie jak najbradziej się zgadza. Klasyki będą zawsze i wszędzie, od swojskości nie da się ucieć no i w końcu co kraj to obyczaj. Ceny może znów nie takie wysokie ale umówmy się że przeciętny turysta uderza w pierwszej kilejności do dużych miast, wpadając w typowe pułapki, dla turystów właśnie. No ale gdyby kiedyś się zdarzyło, że macie ochotę wybrać się w głąb kraju, do tych dzikich łąk i polnych dróg usianych kwieciem, zapewniam że będzie zupełnie inaczej niż w Sztokholmie czy Malmö.     
Zarówno do krótkiej wycieczki jak i do emigracyjno zarobkowego pobytu należy się przygotować. Dzisiaj, wracając po długiej blogowej przerwie, zapraszam na post o tym, co wypada wiedzieć przyjeżdżając do Szwecji.



01 sierpnia, 2016

szwed na plazy




Sypanie piachem po oczach , latające śmieci i rezerwowanie leżaków skoro świt. Każdy z pewnością nie raz odczuł na własnej skórze taki dyskomfort.  Plaża to jeden z obowiązkowych punktów każdego urlopu. Leżak czy koc, dobra książka i święty spokój. W przerwie kąpiel i może wyprawa do budki z lodami. Wszystko brzmi pięknie, do czasu kiedy pojawiają się oni... Toksyczni turyści.