Gravad lax - tu lezy losos pogrzebany




Marynowany, a właściwie peklowany w soli łosoś to kawałek szwedzkiej historii. Same już składniki dużo mówią o szwedzkich upodobaniach które rozwijały się przez wieki. Sól którą konserwowała właściwie cała nordycka część Europy, uwielbiany cukier który przez długi czas był drogim rarytasem i koper na którego prostego wytłumaczenia nie potrafię odszukać, a który na szwedzkich stołach pojawia się bardzo często w różnych konfigruacjach.  No i naturalnie główny sprawca zamieszania - łosoś, który obok śledzia i dorsza jest jedną z najpopularniejszych ryb w Skandynawii.

szwedów droga do ameryki



Do napisania tego posta skłoniły mnie dwie sprawy. Po pierwsze, wizyta Natalii ze Szwecjobloga w Växjö. Niestety, nie miałyśmy okazji odwiedzić muzeum emigrantów, które znajduje się w mieście, jednak samo wspomnienie o fakcie, że taka możliwość jest, pociągnęła za sobą myśl i dała wiele pytań. Mam wielką nadzieję, że jeszcze to nadrobimy.  Druga sprawa to filmy Utvandrarna i Nybyggarna Jana Troella, na który natknęłam się podczas podczytywania informacji o smalandczykach i ich historii.  Wyprodukowane w 1971 i 72 roku, na podstawie klasyka Vilhelma Moberga w czterech częściach: Utvandrarna, Invandrarna, Nybyggarna i Sista brevet till Sverige.

Kadr z filmu "Utvandrarna".

zeslani na banicje



To nie jest wiadro pomyj wylewane na rodaków. To odpowiedź na pojawiające się coraz częściej artykuły w mediach, traktujące o Polakach na emigracji.

Tekst, który za chwilę przeczytacie miał być tylko krótkim komentarzem, myślą, elementem dyskusji odnoszącej się do pewnego cytatu. Cytatu skierowanego do członków Klubu Polek na Obczyźnie, czyli między innymi i do mnie, w ramach podziękowań. Myślę, że autor (osoba starsza, trochę inaczej niż młode pokolenie myśląca) nie miał nic złego na myśli, jednak w dłuższym tekście (tu tylko urywek zdania) pojawił się jeden szczególny wyraz, dla wielu z nas wyraz - wytrych. BANICJA.

klejnoty Gustawa Wazy



Zupełnie inaczej wszystko to miało wyglądać. Temat pączkowo-faworkowo-ostatkowy planowałam z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Początkowo miały być pączki oszukane, bo nie smażone a pieczone w piecu. Potem natknęłam się w kilku miejscach na chrusty Neli Rubinstein, których podobno nie trzeba okładać wałkiem, kiedy nagle mnie olśniło. Okazało się, że kolejny raz kuchnia skandynawska i nasza rodzima słowiańska są sobie bardzo bliskie. Spokrewnione, jednak nie z jednej krwi. Zbliżone, na podobnych bazowych składnikach i jednocześnie inne, bo przyrządzone na swój szczególny sposób. A niby dzieli nas tylko woda Bałtyku. Z planów jak się domyślacie, powstał zupełnie inny pomysł.

biegowe wydarzenia 2015



Bieganie zimą to nie lada wyzwanie. Zaspy śniegu, ukryte ślizgawki i mróz tworzący maskę na spoconej twarzy. Nie chce się wychodzić z domu ani nawet myśleć o bieganiu. Nie warto jednak się poddawać, bo im mniej się ruszamy, tym bardziej będzie się nam nie chciało. Sprawdzone! Endorfiny zaczynają się wydzielać dopiero po około 30 minutach wysiłku fizycznego, więc myślę że warto zaryzykować pobiegowego wariata. Lub chociażby połowę treningów. W drugiej połowie można pomyśleć nad strategią na nadchodzący sezon wiosenny. Dowiedzieć się co, gdzie, kiedy i na jakich dystansach.

O tym, że Szwecja (a właściwie cała Skandynawia) biega, słyszeliście już pewnie nie raz. Biegają młodzi i starzy, biegają dzieci, a szkolniaki pobijają kolejne rekordy. O ile w wielu krajach na bieganie przyszła moda, tak w Szwecji jest to już pewnego rodzaju styl życia. Biega się dla osiągnięć, dla zdrowia, dla formy, dla towarzystwa, dla przewietrzenia myśli i głowy… Długo by wymieniać. Biega się również tłumnie. A jeśli tłumnie to i w zorganizowanych grupach na zawodach. I na to chcę poświęcić dzisiaj kilka linijek.



czy to prawda ze...



Kilka dni temu, natknęłam się na nie lada perełkę z serii, jak wygląda życie w Szwecji. Nie żebym po tych kilku lat pobytu tutaj wiedziała wszystko, jednak coś tam widziałam, co nieco poznałam, nadal obserwuję bacznie. Czasami tylko zaskakuje mnie potęga działania ludzkiego umysłu. 
Zapytano, czy to prawda, że Szwedzi mieszkający w domkach nie odprowadzają kanalizacji, a załatwiają się do worków i następnie rozrzucają odchody po ogrodzie.  Rozumiem szok i niedowierzanie pytającego, u mnie było podobnie. Domyślam się że i u was. Pomijając fakt, że naturalne użyźnianie gleby jest bardzo popularne (a nawet trendy), przyznacie że pytanie zabrzmiało śmiesznie!