04 listopada, 2012

Ucz się dziecko bo szpulką zostaniesz

Tak właśnie karciła mnie mama jakieś 25 lat temu. No nie wiem dlaczego właściwie, bo jak się okazuje, kiedyś ( za czasów naszych dziadków) krawcowa to był fach w ręku i szyło się w domu, na zamówienie prywatne oraz w "Praktycznej Pani". Tam też pracowała moja babcia. Natomiast w domu dorabiały sobie jako dziewczynki moja mama i jej siostry. A ja (już dużo później) jako jedyna wnusia wisiałam pod, nad czy też obok maszyny, starego żelaznego Singera z drewnianym blatem, napędzanego metalową wielką stopą. Czegoś się tam dzięki mojej kochanej babulince nauczyłam;)

Obecnie szyję na taniej chińszczyźnie, bo maszyna którą odziedziczyłam się po prostu rozkraczyła. Stoi w piwnicy i czeka na lepsze czasy, może kiedyś ktoś naprawi.

Do rzeczy. Stół w gościnnym jest dosyć duży, więc zakup czegoś ciekawszego graniczy niemalże z cudem. Jednokolorowe owszem, ale bywa nudnawo... No to uszyłam.