19 listopada, 2012

Wracamy do Huseby!




No to wracamy do Huseby.
 Będzie smacznie, jedzonkowo.

Jakie tam pyszności były!!!  Istny karnawał smaków i zapachów!

Z pośród 170 wystawców, większą część stanowiły stanowiska z „domowym” wyrobami, 
pochodzącymi z całego kraju.  

Kiełbasy, wędzone mięsa, sery…  
A do nich marmolady, musztardy, miody…

Wypieki, karmelki, …

Wyprodukowane na podstawie starych receptur nalewki, glogg i svagdricka…

Ochy i achy nie miały końca. 












A na miłe zakończenie odezwał się O.
 „Jeszcze tu wejdź, będzie Ci się podobać…”

Huseby Brukshandel, czyli znany z dawnych czasów skład czy magazyn. 
Stop klatka i szybkie przewijanie, cofamy się w czasie o dobre 100 lat. 

Już od wejścia witają nas stare reklamy, a w środku…

 Drewniane półki, szuflady i komody wypełnione po brzegi dobrodziejstwami. 
Przyprawy, nalewki i konfitury. 
Kawa ziarnista lub mielona na miejscu, 
a wszystko podane przez Panią sprzedawczynię w starodawnym stroju. 

I nie była to żadna Krystyna z gazowni, a miła i serdeczna babuleńka. 

Prawie się z emocji popłakałam!
 Cudowne przeżycie. 

A niby zwykły spożywczak.  











Do domu wróciliśmy oczywiście zaopatrzeni w "ichne" dobrodziejstwa ;)






Miłego poniedziałku i zapraszam do stołu !!!