21 grudnia, 2012

God Jul!



Na dziś zostało już tylko lepienie pierogów,
szybkie zakupy ostatnich drobnostek,
potem pakowanie,
ogarnianie rzeczywistości
i w sobotę wybywamy.



Dlatego już teraz chcę złożyć Wam życzenia.
I niech nie będą one banalne.
(Ani święta, ani życzenia.)
Niech będą szczególne, jak co roku,
za każdym razem na swój sposób inne.  
 

 
 
 
 
 
Dostałam w zeszłym tygodniu szczególną wiadomość.
Napisała ją osoba bardzo mi bliska.
 
 Szczególna.
 
Taka jak święta.
 
Osoba na spotkanie której  czeka się cały rok (albo i dłużej).


Sprawa dotyczyła co prawda innego tematu,
 ale jest tak naprawdę głębokim przesłaniem.  

 

Tu na obczyźnie nauczyłem się jak dumny jestem z tego naszego polskiego wychowania. Te wartości, zasady, standardy (zwij to jak chcesz-wiesz o co mi chodzi) które nam wpojono nie tylko przez najbliższą rodzinę, na podwórku, ale także w szkole a nawet w kościele - przez religie itd - wszystkie te wartości są piękne i bezcenne…
My nie byliśmy biedni, że nie było co do gara wrzucić ale doceniało się jak przywieźli ser żółty do SuperSamu, zapach pomarańczy kojarzący się ze świętami, bo wtedy można je było kupić, smak grubej parówkowej spod lady, smak niedojrzałych bananów bo takie rzucali na półki, a się nie wiedziało że maja być żółte, frytki zawinięte w papier z budki "u Misia" na rynku (pamiętasz, tam gdzie teraz U Ziegerta???) zabawy na podwórku - w chowanego po piwnicach i śmietniku, granie w gumę lub w dziesiątki piłką…



I tego Wam właśnie życzę.

Zadumy, ciepłych wspomnień i miłych chwil z najbliższymi.

Wykorzystajcie te kilka dni wolnego na długie i szczere rozmowy,
śmiech i wygłupy.
 
Popłaczcie się ze śmiechu, a co tam, niech będzie na zdrowie:))

Niech Wasze dzieci za kilka dekad wspomną jakie to były cudowne chwile.

Wszystkiego dobrego!!!