10 stycznia, 2013

Bo król jest tylko jeden...


Witam słowami klasyka: 

Dzień dobry, cześć i czołem! 
Pytacie, skąd się wziąłem?! 

Jestem Wesoły Romek! 
Mam na przedmieściu domek, 
a w domku wodę, światło, gaz! 

Powtarzam zatem jeszcze raz …


;)



Wracając do minionych wydarzeń, Sylwestrowy stół.






Przed Nowym Rokiem zapowiadałam zapiekanego homara, więc i jest.


Król owoców morza.

Danie luksusowo - pokazowe.



Stwierdzam, że efektowny był bardzo, robił wrażenie, zbierał pochwały...

Smak bardzo delikatny i słodki,

bardzo dobrze komponował się z szampanem po północy.


Poniższy przepis (ok. 20 letni)

otrzymaliśmy ze składów tajemnych teścia,

natomiast autorem oryginału jest szef kuchni Görn Helleblad.


W każdym razie…



Co potrzebujemy?

(przepis dla 4 osób)

2 homary (400-500 g / szt)
100 g surowych pieczarek
2 łyżki koniaku
1 dl tartego sera typu szwajcar


Do przygotowania sosu Mornay

2 łyżki masła
1 łyżka mąki
3 dl śmietany 30%
2 żółtka
0,5 dl tartego szwajcara
sól
pieprz


A tak przygotowujemy:

Jegomościa, doprowadzamy do stanu użytkowego.
Jeśli był mrożony, leżakujemy (przez noc) w lodówce.
Myjemy w zimnej wodzie.
Następnie, za pomocą dużego noża rozcinamy wzdłuż,
tak żeby zachować strony pancerza (boki).
 Usuwamy wnętrzności (układ trawienny).
Delikatnie wyciągamy mięso, również ze szczypców.  
Otworzymy je łatwo dziadkiem do orzechów.




Mięso homara i pieczarki kroimy na 1 cm kawałki.
Grzyby dusimy w koniaku, do odparowania płynów.
Dodajemy mięso, bez dalszego gotowania i odstawiamy pod przykryciem.





Sos:
Roztopione masło (1 łyżka) łączymy z mąką (jak do beszamelu).
Dodajemy stopniowo śmietanę, cały czas mieszając.
Gotujemy na małym ogniu około 5 minut.
Zdejmujemy garnek z ognia i dodajemy żółtka, ser (0,5 dl) i resztę masła .
Doprawiamy do smaku pieprzem i solą.


Umyte i suche pancerze wypełniamy odrobiną sosu na dnie
 i mieszanką homara z pieczarkami.
Zalewamy sosem i posypujemy serem.

Gdyby zostało coś z mieszanki, można oczywiście zapiec resztę w kokilce.

Zapiekamy na opcji „grill” do stopienia i zbrązowienia sera. 





p.s. Danie powstało na wyjeździe. 
Jeśli kogoś razi brudna blacha, 
zaznaczam że nie ja jestem właścicielem! 
Nie moje małpy, nie mój cyrk:)))