02 stycznia, 2013

Po świąteczne wyhaczenia cz. 1


Po świąteczne szaleństwo wyprzedażowe dosięga i mnie.
Dziwne?

Raczej...  NOT!!!

Jednak w tym roku staram się oddychać głęboko i kupować nieśpiesznie. 
 Wychodzi... no, tak sobie;)

Sklepy zawalone tanią chińszczyzną zachęcają wielkimi napisami z % zniżkami. Ludzie bez opamiętania szarpią się o koszulki za grosze…
Jak co roku.
Witamy w dobrobycie.



Tak więc, moje (jeszcze przedsylwestrowe) łupy:

Sukienka Esprit,  po 50% zniżce.
Myślę, że wynoszę, bo model dosyć prosty i klasyczny.
Wiosna, lato aż do jesieni.
W zimie do grubych rajstop, kozaków i wełnianego swetra.
Może i wyglądam w niej jak ciotka, ale mnie się podoba.
 A to najważniejsze, no nie?






Spodnie Esprit. Również 50%.
Bardzo mi się spodobały.
Miękkie, sportowe, troszkę szalone, ale jednocześnie dobre jakościowo i ładnie skrojone.
Zwężana podwinięta nogawka i opuszczony luźny krok.  
Na cały rok. Pasują zarówno do conversów jak i szpilek.
Pożyjemy zobaczymy.

Aktualizacja: mam na sobie dzisiaj, są po prostu genialne !!!





Koszulka Gina Tricot. Znów 50%.
To już kolejna sztuka z serii tej sieciówki.
Średniej jakości trykotki dostępne są przez cały rok.
Jedyne co może przyciągnąć uwagę to logo.



Mój poprzedni zakup to WEEKEND HUNTER.
Noszona chętnie w piątek;)





Wełniana tuba / komin HM. Żeby nie było nudno -50%.
Zimy (pomimo tego że w powietrzu czuć wiosnę)
pozostały jeszcze co najmniej 2 miesiące,
więc się przyda.
Zdecydowałam się tylko ze względu na ombre.
Liczę że w przyszłym sezonie będzie nadal modna, bo trend dosyć silny.

Do kompletu rajstopy w tym samym odcieniu, również ombre.
Ucieszyłam się, bo w necie ciężko je zdobyć,
a jeśli już są to brytyjskie, designerskie jakieś,
po niewiadomo ile.
Żadnej zniżki na nie nie było, no ale…




No i to by było na tyle.

Pa i do następnego razu, bo C.D.N. ;)

... postaram się zapolować na buty...