08 stycznia, 2013

Vintergrönt




Aaaale się zrobiło, co??

Słoneczne promyki i bezchmurne niebo ostatnich dni sprawiły,że pogoda (pomimo tego, że dopiero styczeń i prawdziwa zima jeszcze przed nami) robi wrażenie iście wiosennej. 
No tutaj przynajmniej.
Chłopaki w Australii cztery dychy na termometrze dzisiaj mają:/
Pani choince (i innym koziołkom, mikołajom z zaprzęgami
 i całym ich dobytkiem) już podziękowaliśmy
i witamy powolutku wiosnę w domu.

Albo chociaż jej drobne oznaki,
żeby zawirowań nie było,
gdyby się nagle okazało że spadł śnieg;))

Wiązka jemioły, (o ile się ostała ze świąt)
i gałęzie modrzewia z szyszkami,
to chyba najczęściej spotykane ozdoby zimowo – wiosenne.
Myślę, że dobrze mieć.






Amarylis, o ile nie zakwitnął na święta, ma teraz swoje 5 minut.
Hiacynty czy inne cebulkowe (tulipany, krokusy, żonkile)
można zasadzić już teraz (w domu),
a na jesień przesadzić do gruntu.
W międzyczasie (po przekwitnięciu)
mogą sobie poleżakować w piwnicy.
Na spokojnie.

Moja pięknotka stoi dumnie na korytarzu i próbuje się przebić.
Szkoda że ich żywot taki krótki.


Foto: prywatne, trendenser.se i Elle Interiör

Wiosenko, nadchodzę!!!

Zielonooo miii..