24 stycznia, 2013

Wiosenne naleśniczki




Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

Czy jakoś tak...



W każdym razie,

ja o wiośnie tutaj chciałam znów napomnieć.

Gdyby ktoś zapomniał.

Bo już się doczekać nie mogę.


Ciepłego deszczu, wysypki posłonecznej, chodzenia na boso po trawie…

Się rozmarzyłam.


Takie pyszne naleśniczki na pocieszenie.

Nie żebym sama robiła… 

Co, jak co, ale małżon to mi się udał;)

I te jego placuszkowe naleśniczki też.








Od razu lepiej i cieplej.

Byle do wiosny!