06 lutego, 2013

Glossybox 01





Znacie to uczucie oczekiwania na wyczekiwaną przesyłkę?

Codzienne podbieganie do skrzynki z nadzieją, że to już właśnie dziś!


I znów zonk i znów oczekiwanie, 

może jutro?

No i w końcu nadchodzi ten dzień - jest!





A wszystko zaczęło się od tego, 
że jednym z prezentów świątecznych od mojego szanownego Małżona 
była półroczna prenumerata Glossybox.

Niekoniecznie dlatego, 
że mam jakieś specjalne zapotrzebowanie na kosmetyki przeróżnej maści, 
ale ze zwykłej ciekawości co nowego pojawia się na rynku. 

Często jest tak, że wącham i analizuję dany produkt w sklepie, 
ładuję paluchy w próbniki, 
ale ostatecznie nie decyduję się na zakup 
bo: właściwie po co mi to?, 
a jak mi nie podejdzie to co, wywalę całą butelkę?, 
za taka kasę to ja ryzykować nie będę 
i inne takie.

I tu jak wybawienie pojawia się Glossybox ze swoimi mini produktami.
O, jak się dobrze wpasowali w moje potrzeby.
Jak się sprawdzi to chętnie kupię pełnowymiarowy produkt, 
a jak nie to niech się gonią.

Gdyby ktoś był zainteresowany na czym to wszystko polega, 
odsyłam do strony producenta. 
W skrócie: Co miesiąc dostajemy 5 produktów (część jest pełnowymiarowa), zdarzają się również gratisy czy karty rabatowe. 
Zawartość pudełek układana jest według profilu, 
który samodzielnie wypełnia się po zalogowaniu.  
No i najlepsze - 
cały zakup jest do dnia dostawy tajemnicą, 
tzn. nie wiesz co Ci się trafi!


Tak więc moje wspaniałe różowe pudełko przyszło, 
pięknie zapakowane, zakokardkowane, 
cud, miód malina po prostu. 
Aż szkoda otwierać


No ale otworzyłam przecież, bo ile się można zachwycać.

Tematem przewodnim stycznia było „funkcjonalne piękno”
czyli to, co każda dziewczynka, 
podlotek czy też kobieta (zwał jak zwał)
 posiadać powinna.



A w zestawie (opisy z karty):

Burt’s Bees, Lemon Butter Cuticle Cream.
W 100% naturalny krem/wosk do skórek. Wzmacnia i nawilża paznokcie i skórki, pozostawiając świeży zapach cytrusów.  
Otrzymałam pudełko 8,5 g. Produkt oryginalny 17g /79sek (ok. 38 pln)

Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne, już po pierwszym użyciu widać efekt, 
no i ten zapach! Jako że w zimie skóra bardzo się wysusza (domyślam się, że nie tylko mnie) trafili bardzo dobrze.



Percy & Reed, No-Fuss Fabulousness Dry Conditioner.
Wszyscy znają suche szampony do włosów, a suchy balsam?? Zmiękcza włosy i nadaje połysku.  
Otrzymałam butelkę 50 ml. Produkt oryginalny 150 ml/ 129 sek (ok. 63 pln)

Zaciekawiła mnie ta sucha formuła. I o ile włosy, tak jak obiecywał producent są miękkie i delikatne, to już niestety nie takie znowu świecące. To, co mnie skutecznie zniechęciło i przeważyło szalę to zapach. Ostry, gryzący, gorzki, chemiczny. Co gorsza, zapach utrzymuje się przez kilka godzin na włosach. Niestety, ale jestem na nie.


Illamasqua, Cream Pigment.
Do użytku samodzielnego lub jako baza pod cienie, jako mocno napigmentowany róż na policzki lub usta. Idealny do eksperymentowania. Opakowanie pełnowymiarowe 8g / 179 sek (ok. 87 pln)

Nie jestem szczególną miłośniczką cieni, bo ich po prostu rzadko używam. Jeśli już to smokey eyes na jakieś szczególne okazje. Produkt, który otrzymałam jest w odcieniu „depravity”.
 Na oko nie wiem czy nałożę, ale tak jak sugeruje opis z karty, poeksperymentuje z policzkami i ustami (nie jednocześnie).



Elite Models, Intensity Eye Pencil.
Wodoodporna i długotrzymająca się konturówka. Kremowa i miękka konsystencja powoduje że aplikacja staje się łatwa i precyzyjna. Zawiera łagodzące składniki takie jak masło shea i witaminę E.
Otrzymałam produkt pełnowymiarowy 1,1 g / 109 sek (ok. 53 pln)

Faktycznie tak jak piszą, kredka ma bardzo przyjemną konsystencję i co ważne, nie rozmazuje się. Myślę, że zużyję całą.



Oliva by CCS, Eco Makeup Remover Wipes.
Chusteczki, które delikatnie i efektywnie oczyszczają skórę z makijażu. Zawierają ekologiczną, zmiękczającą oliwę z oliwek i ekstrakty nawilżające.  Otrzymałam opakowanie oryginalne 24 szt. / 50 sek (ok. 24 pln)

Przyznam szczerze, że nie korzystam z takich metod oczyszczania twarzy. Chusteczki nawilżane mleczkiem czy innymi składnikami mają u nas swoje miejsce w samochodzie i to właśnie tam najczęściej są używane. Czas pokaże.




Jako dodatek do zestawu, karta rabatowa na zakupy od Burt’s Bees,
 o wartości 150 sek, przy zakupie produktów powyżej 350 sek. 
Raczej nie wykorzystam, ale niech leży i czeka na lepsze czasy.


Podsumowując, 
moim faworytem w tym rozdaniu został wosk do skórek,
ale mimo wszystko jestem średnio zadowolona 
z zawartości styczniowego pudełka. 

Chociaż z drugiej strony, taki był przecież zamysł, 
żeby poznawać nowe…


A w kwestii wydatków, nie wyszło tak źle, 
bo 2 produkty mini i 3 oryginały za łączną cenę ok. 450-500 sek 
(zaokrąglam ze względu na miniatury).


Ciekawa jestem czy któraś z Was również prenumeruje glossy??