20 lutego, 2013

My other bag is chanel...




Planowałam i planowałam i zabrać się nie mogłam. 
Nie dlatego że wykonanie tej torby jest pracochłonne,
ale dlatego że jakoś brakowało mi natchnienia.
No ale ostatecznie przyszło.

Co do samego pomysłu…
Nagle okazuje się,
że wszystkie szatniarki mają najnowsze modele
 jakichś tam diorów, guczi i innych moskinów.
Tylko nie ja.
Pewnie dlatego, że lata w recepcji pracowałam,
a nie w szatni. 
Się człowiek za zły zawód wziął.
I takie efekty teraz.

Ale nie jest tak źle,
bo takiego modelu jak ten,
to nikt, podkreślam NIKT nie ma.
Ale od dzisiaj może mieć.


Krótki DIY poniżej.
Potrzebujemy jasnego materiału (żeby było widać nadruk),
flizeliny, farby do tkanin, papieru z klejem do szablonów
 (ja użyłam opakowania od papieru do drukarek),
gąbki, nici, nożyczek, szpilek, miary, kredki, maszyny.  
Trochę tego jest.

Rozrysowujemy sobie nasz wykrój.
Liczymy boczki, zakładki i takie tam.
Nie podaję wymiarów, bo będzie za łatwo;)
Trzeba samemu wymierzyć i wyliczyć co i jak.

Robimy plan szablonu,
wycinamy i przyprasowujemy.
Za pomocą gąbki nanosimy farbę.
Dobrze podłożyć folię pod spód, szkoda mebli.  
Pozostawiamy do wyschnięcia, najlepiej na noc.
W celu utrwalenia farby prasujemy na lewej stronie, ok. 10 min.
 Tyle co do samego farbowania.

Ze względu na fakt, że materiał którego użyłam
 był cienki i byle jaki,
podkleiłam go na całej powierzchni flizeliną.  
Robi różnicę.
Następnie torebunię naszą najoryginalniejszą zszywamy,
najpierw górę z zakładką żeby wzmocnić brzeg
 i żeby „jakoś” wyglądało, potem dno i na końcu boki.
Co zrobić z dnem, pokazałam na zdjęciach.
Długość pasków według własnego uznania.
Również wzmocnione i usztywnione.

Fakt, że torba ma poplamiony przód
 i jest trochę pobrudzona farbą nie przeszkadza mi zupełnie,
 wręcz przeciwnie, nadaje jej szczególnego uroku.  

Ba, powiem lepiej,
za kilka tygodni będzie wyglądać jak ścierka
 i wcale nie będzie mi żal.
Se nowego szanela zrobię.
Na łańcuchach.
Tylko krowę muszę jakąś dorwać.

Kłaniam się nisko!