14 kwietnia, 2013

BB versus CC




Wiosna, wiosenka, pięknie co?

Tak sobie pomyślałam,
że zanim opalę się na skwarkę i całkowicie zrezygnuję z podkładu,
dobrze byłoby zaopatrzyć się w przejściówkę. 

Dawno, dawno temu miałam toner, który nawilżał i lekko barwił.
Dziś już nie pamiętam, jakiej marki.
Potem na rynku kosmetycznym pojawiły się kremy wielozadaniowe BB.
Takie „all in one”.

BB czyli  blemish balm, blemish base, beauty balm.

Łączy w sobie serum, krem, primer, podkład i filtr przeciwsłoneczny.
Ma wyrównywać koloryt skóry, nawilżać, rozjaśniać,
wygładzać, kryć niedoskonałości.
Ma być przeciwzmarszczkowy,
o właściwościach przeciwzapalnych i kojących.
Jedne zawierają vit C a inne kwas hialuronowy.
Część została dostosowana do potrzeb europejskich,
tzn. pozbawiono je wybielającego składnika.

Na dzień dzisiejszy,
praktycznie każda firma może coś takiego zaproponować.
Producenci prześcigają się w tajemnych recepturach,
nadzwyczajnych składach i takich tam.

Prawda jest taka,
że cudeńko zostało stworzone przez dermatologa
 dr. Christine Schrammek już w latach 60-tych
 i miało na celu zabezpieczenie skór pacjentów po operacjach. 
Wnioskuje zatem, że krem był superdelikatny
 i przeznaczony dla wrażliwych skór.
Później (w latach 80-tych) temat został podchwycony przez Azjatki,
znane przecież ze swoich porcelanowych twarzyczek.
To tam należałoby się skierować
celem zakupienia dobrego jakościowo produktu.
 Ziyi Zhang "Memoirs of a geisha"

Idziemy krok na przód. 

Kremy CC , color control, color and care lub color and correct jak kto woli.

Młodsze siostry (a może bracia?) wyżej opisanych. Czy różnią się od poprzedników? Minimalnie, bo co można jeszcze upchnąć w małej tubce?
Są po prostu „bardziej”.
Lepsze składowo.
Taki update dla BB.
W zależności od tego, co dana marka sobie upatrzyła,
mogą skupiać się na poprawie struktury skóry,
pigmentacji i wyrównywaniu kolorytu,
matowaniu, nawilżaniu,
bogatszej zawartości składników odżywczych czy filtrów SPF.
Ogólnie chodzi o to by odstawić podkład i zastąpić go CC. 
Sprzedać, znaczy się.

Nie lubię naciągactwa, wciskania kitu
 i uważam, że produkty „do wszystkiego” są do niczego.
Co nie zmienia jednak faktu, że po taki krem sięgnę.
Pytanie tylko który, bo na rynku zatrzęsienie.

Macie jakieś doświadczenia z BB lub CC?