22 kwietnia, 2013

panna cotta





Często zdarza się tak, ze najlepsze rzeczy powstają z wypadku.
 Tak było (według krążących opowiadań) również w przypadku Panna Cotty.

 XVIII wieczna historia opowiada o pewnym kucharzu z okolic Piemontu,
który przez nieuwagę zostawił śmietankę zbyt długo na ogniu.
W wyniku wypadku powstała gęsta i kremowa zawiesina,
którą przelał do kubka a następnie udekorował malinami
 i podał żonie do degustacji.
Była wniebowzięta!


Legendy legendami a i tak wszyscy wiedzą, że Kopernik była kobietą.

Panna Cotta z białej czekolady z marynowanymi malinami.
 dla 6-8 osób

Co potrzebujemy:
- 2 listki żelatyny
- laska wanilii
- 200 g białej czekolady
- 4 dl śmietany kremówki  40%
- 8 dl malin (mogą być też jeżyny lub truskawki)
- 4-5 łyżek cukru
- 2 limonki (sok i otarta skórka)
- melisa cytrynowa

A tak przygotowujemy:
Namaczamy żelatynę zgodnie z opisem z opakowania.
Śmietanę gotujemy kilka minut z wanilią (laska oraz wydrapane wcześniej nasiona).
Wyłączamy piec.
Wyjmujemy laskę waniliową ze śmietany i dodajemy posiekaną czekoladę oraz listki żelatyny.
Mieszamy do rozpuszczenia się składników.
Masę przelewamy do połowy wysokości szklanek.
Pozostawiamy do ostygnięcia i stężenia
 i odstawiamy na kilka godzin do lodówki.
  

Owoce zasypujemy cukrem.
Dodajemy sok i skórkę z limonek oraz garść listków melisy.
Wszystko delikatnie mieszamy i odstawiamy na godzinę.
 

Panna Cottę dekorujemy owocami i melisą bezpośrednio przed podaniem.