26 maja, 2013

weranda epilog







Teraz już mogę powiedzieć,
że sezon w ogrodzie rozpoczął się na dobre.
Prace związane z malowaniem trochę się przeciągały.
A to czasu w tygodniu brak, a to się nie chciało
potem albo wyjazd albo inne ważniejsze sprawy
 i tak zwlekaliśmy.
No ale już jest.

Ha!
Jak postanowiłam tak się stało.
No nie może być :)

Podłoga pozostała ciemna.
Dałam się ostatecznie przekonać,
że biały w połączeniu z piachem z zewnątrz,
który będziemy na pewno wnosić, nie jest najlepszym pomysłem.
No niech będzie.  

Ławę zgodnie z zaleceniami dziadka (z zawodu stolarza)
najpierw dwa razy zagruntowaliśmy,
a potem pomalowaliśmy, również podwójnie.
Środek pozostał nietknięty żeby drewno mogło oddychać. 
 

Stołki pod kwiaty potraktowałam podobnie,
ale nie malowałam zbyt dokładnie żeby uzyskać podniszczony efekt.
Przy okazji pomalowaliśmy również stare krzesła znalezione w piwnicy.
Zawsze mogą się przydać.

 Z małej skrzynki po cytrusach zrobiłam półkę.
Dodatki przytargałam z różnych zakątków domu,
siedzisko jak zapowiadałam wcześniej – uszyłam,
poduchy częściowo nowe, częściowo wyprodukowane już w zeszłym roku.
 

Co innego pozostaje?
Dobra lektura, kubek gorącej kawy
lub w zależności od sytuacji - zimnego alko
 i można się rozkoszować chwilą.

Czego sobie i Wam życzę!