12 czerwca, 2013

berlin




Berlin dotychczas znałam tylko od strony lotniska. Pomimo tego, że byłam tam wiele razy, nie byłam właściwie nigdy. Zawsze na szybko, tylko przejazdem, nie miałam okazji poznać miasta. Nasza krótka wycieczka odbyła się w składzie 8 osobowym, z bardzo szerokim przekrojem wiekowym, bo od 9 do prawie 90-ciu. Z tego względu nie nastawialiśmy się na szczególne zwiedzanie, a na miłe spędzenie wspólnego czasu. Z elementami historii. I komedii. Tak się szczęśliwie złożyło, że trafiłam na „swoich”.

Teść podchodzi do policjanta i pyta: Przepraszam, ale jak ostatnio tu byłem, to tędy szedł mur! Co się stało? 
Mina policjanta bezcenna;)
Nie będę szczegółowo opisywać tras, bo nie ma to najmniejszego sensu. Nadal jestem w tym temacie laikiem, a główne punkty oblecieliśmy po łebkach. Jedyne, co mogę polecić to objazd miasta jednym z double deck’ów ( z postojami w wybranych miejscach) i obowiązkową wizytę w Ka De We. Na dwa dni w sam raz.