07 czerwca, 2013

gdzie strumyk płynie z wolna...




Z uśmiechem na twarzy wspominam chwile z dzieciństwa,

kiedy wspólnie z mamą jeździłam na działkę.

Im bardziej chciała żebym jej pomagała,

tym bardziej chowałam się i uciekałam w krzaki i wysokie trawy.

Albo wspinałam się na jabłonkę

 i tam podgryzając papierówki sobie siedziałam.

A że byłam niezłym klopsem zdarzało mi się spadać.

W pokrzywy.

To takie moje pierwsze pokrzywowe wspomnienie.

Drugie to teściowa.

Nie żeby jakaś niedobra była. Wręcz przeciwnie.

Kiedy poprosiła O. żeby narwał pokrzyw pomyślałam, że to żart.

 A jak dowiedziałam się, że będziemy je jeść to już wiedziałam,

że się ze mnie nabijają.

Jakże się myliłam!

 Foto: Prof. Dr. Otto Wilhelm Thomé ''Flora von Deutschland, Österreich und der Schweiz'' 1885





Co potrzebujemy:
3 dl mąki
100 g zimnego masła
1 łyżeczka bardzo zimnej wody (opcjonalnie)
½ łyżeczki soli
szczytowe listki pokrzyw (około jednej małej siatki „zrywki”)
4 jajka
2 dl śmietany 36%
150 g tartego sera o intensywnym smaku (użyłam 12 miesięcznego Cheddara)
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu


A tak przygotowujemy:
Piec nastawiamy na 180°C
Mąkę, sól i pokrojone na mniejsze kawałki masło wrzucamy do woreczka i ugniatamy (z zewnątrz) do uzyskania jednolitej masy. Jeśli ciasto nie będzie chciało się wiązać, dodajemy wodę. Odkładamy na pół godziny do lodówki.
Pokrzywy dokładnie oczyszczamy i gotujemy w wodzie około 10 minut. W ten sposób pozbędziemy się parzydełek (czy jak te wstręciuchy się nazywają). Odsączamy i dokładnie odciskamy z wody. Powinniśmy uzyskać 2 zbite kulki swobodnie mieszczące się w dłoni. Pokrzywę siekamy i rozdrabniamy.

Foremkę do tarty wyklejamy ciastem, nakłuwamy widelcem i podpiekamy około 10 minut.

Jajka ubijamy ze śmietaną i serem, dodajemy przyprawy i pokrzywę. Mieszamy.
Uwaga! Dla uzyskania bardziej puszystej konsystencji można ewentualnie rozdzielić żółtka od białek. W takim wypadku ze śmietaną mieszamy same żółtka, a ubite na sztywno białko dodajemy na końcu.
Masę wylewamy na podpieczone ciasto i pieczemy kolejne 35-40 minut, do uzyskania złocistego koloru.

Tarta świetnie komponuje się z sałatką w składzie: rucola, czerwona cebula i pomidor.

I to by było na tyle.
Teraz, kiedy to czytacie, jestem w drodze do Berlina.
Wspomniana wcześniej teściowa zabrała nas na wypad.
Sami przyznacie, że równa z Niej babka!