25 czerwca, 2013

Szwedzkie smaki - köttbullar




Zapytaj, z czym kojarzy się Szwecja? Usłyszysz: Ikea, łosie, zimno i köttbullar.

kött - mięso
bulle – kulka


Małe mięsne kulki z mięsa mielonego,  najczęściej mieszanego wołowo-wieprzowego, z dodatkiem cebuli i przypraw. Podawane z musem ziemniaczanym, brązowym sosem pieczeniowym, sałatką z ogórków w occie lub buraków i borówką. Inną z możliwości jest podanie z makaronem lub jako „wczorajszy” dodatek do kanapki. Kulki mięsne nie są z pewnością daniem luksusowym, a starym prostym klasykiem. 

Pierwsze wzmianki na ich temat datowane są na XVII wiek, kiedy wraz z gołąbkami i kawą przywędrowały z Karlem XII z imperium osmańskiego. Na dobrą sprawę można by zatem stwierdzić, że kulki są w rzeczywistości potrawą turecką. Ich pierwotny skład to m.in. mięso cielęce, imbir i gałka muszkatołowa. Od tego czasu dużo się zmieniło, zaczęto do mięsa dodawać cebulę, a potem również śmietanę. Przyprawy również zostały dostosowane (czytaj zminimalizowane) do smaków i potrzeb mieszkańców północnych zakątków Europy. Mam wrażenie, że ten proces właściwie ciągle trwa…

***
Dzisiaj kolejna potrawa w serii szwedzkich przysmaków. Dzielę się z Wami przepisem, który otrzymałam od mojego teścia. Przez długi czas nie mogłam się o niego doprosić, ale w ostateczności się udało. Jak się okazuje, był on cały czas dostępny w internecie, ale ze względu na tysiące wersji, jakby nieosiągalny. To tak jak szukać igły w stogu siana. 


przepis na około 50 szt.
Co potrzebujemy:
700 g mięsa mielonego (mieszanego)
1 ziemniak średniej wielkości (mącznego typu)
1,5 cebuli
1 dl śmietany (słodkiej, 15%)
1 dl bułki tartej
1 jajko
½ dl wody
2 łyżki fondu o smaku dziczyzny
1 łyżeczka brązowego cukru farin
1 łyżeczka sosu sojowego
sól, pieprz
masło do smażenia


A tak przygotowujemy:

Połówkę cebuli ścieramy na tarce, resztę drobno siekamy. Podsmażamy na maśle do uzyskania lekko złocistego koloru. Ziemniaka gotujemy, studzimy i przeciskamy przez praskę. Wszystkie składniki mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Formujemy w kulki i smażymy na maśle. Kulki można zamrozić, w takim wypadku nie należy dosmażać mięsa do końca.

Sklepowe köttbulle zdarza nam się kupować coraz rzadziej, zastępując je tymi domowej roboty. Dlaczego, chyba nie muszę wyjaśniać. To, co serwują nam dzisiejsze markety, czy też znane meblowe sieciówki nie powinno być nazywane „köttbullar”. Warto czasami poświecić chwilę i przeanalizować skład produktu. Odłożyć, pojechać do domu i zrobić własne.


To jak będzie? Ktoś skorzysta?