22 lipca, 2013

mała Mi




Miał być post o wyprzedażach, ale nie będzie. Bo nic na tych wyprzedażach nie ma, same szmaty. Przynajmniej ja się tak na to zapatruję.
Oooo…, tak się obłowię, ooo… nakupuję sobie niewiadomo czego za niewiadomo jakie małe pieniądze. Pewnie.
Pani kasjerka w hm się pomyliła i źle wydała mi resztę. Raz na ruski rok człowiek gotówką chce zapłacić to się okazuje, że powstaje problem, bo ktoś tu wstukać nie umie, już nie wspominając o liczeniu w pamięci i logicznemu myśleniu.
Więc stoję i czekam… 1,2,3…  sekundy mijają.
Konsternacja.
Nic.
Więc mówię, że źle mi wydała.
A ona raz okiem łypie na mnie, raz na wydruk z maszynki. I nie kuma.
Skumała w końcu.
Brawo.
Owacja na stojąco normalnie.
Potem sobie pomyślałam, że mogłam się nie unosić, w sensie w sobie, bo nie zrobiłam przecież obciachu (sobie ani jej). Każdy się może pomylić, zaspana może była, zły dzień, nie wnikam…

Nie jestem chamska, ja po prostu nie lubię być sztucznie miła.   Jak mała Mi.
W domu tak na mnie czasem mówią. Jak sobie koka wysoko nakręcę.
Lilla My / Mała Mi.
Za Wikipedią: Mała Mi mieszka wraz z rodziną Muminków.  Jest tak mała, że może usiąść na dzbanku do mleka. Ma włosy splecione w kok. Złośliwa, czasem nieco agresywna indywidualistka. Mówi to, co myśli i robi to, co chce. Mimo to ma bardzo pozytywny stosunek do życia.
Mała nie jestem, ale reszta jak z profilu psychologicznego. Wypisz wymaluj ja.
A Wy, z jakiej jesteście bajki?