24 lipca, 2013

meze




Meze. 

Sama nazwa wywodzi się z środkowego wschodu, 
natomiast kultura jedzenia w ten sposób znana jest pod różnymi nazwami na całym świecie. 
Meze, tapas, antipasti… W zależności od sposobu i ilości podania, 
może być uważana za przystawkę, zakąskę do alko lub być samodzielnym posiłkiem.

Tym razem zapraszam Was na tabbouleh, libanską kaftę i hummus.






Co potrzebujemy:

na kaftę:

250 g mielonego mięsa wołowego
250 g mielonego mięsa jagnięcego lub baraniny
1 żółta cebula
1 ząbek czosnku
pęczek siekanej natki pietruszki
½ łyżeczki słodkiej papryki
szczypta pieprzu cayenne
sól, pieprz
oliwa z oliwek (do smarowania)


na tabbouleh:

3 pęczki pietruszki
1 dl kaszy bulgur
1 żółta cebula
3 pomidory
wyciśnięty sok z 2-3 cytryn
oliwa z oliwek
sól, pieprz


na hummus:

1 puszka cieciorki (ok. 400g)
1 ząbek czosnku
2 łyżki tahini (pasta sezamowa)
sok z ½ cytryny
½ łyżeczki kminu rzymskiego
1 dl oliwy z oliwek 
sól, pieprz



A tak przygotowujemy:

Wszystkie składniki na kaftę miksujemy razem, a następnie oklejając patyk formujemy w wałki. Smarujemy oliwą, grillujemy.

Bulgur gotujemy wg instrukcji, chłodzimy. Siekamy drobno pietruszkę i cebulę, pomidory kroimy w kostkę. Mieszamy, doprawiamy do smaku, odstawiamy do lodówki.

Cieciorkę odsączamy i miksujemy z pozostałymi składnikami na pastę. Gęstość możemy regulować ilością oliwy lub wody. Odstawiamy do lodówki.



Świetnym uzupełnieniem do wyżej wymienionych może być krem z bakłażana (baba ghanoush), o którym pisałam już TUTAJ, chleb pita, oliwki, sos jogurtowy labneh, grillowane warzywa…