09 lipca, 2013

podróże




Z planowaniem podróży bywa różnie.
Jeśli pomysł pojawia się wcześnie, zaczynam działać wcześnie.  Najlepiej już w zimie.
Zamęczam O. propozycjami, w odpowiedzi otrzymując: yyyhyyy, ok, zdecyduj jak chcesz,
 znasz się lepiej, to ty w tym domu jesteś od wyjazdów.
Więc planuję, przekopuję, szukam, czytam, oglądam,
gadam do siebie, widzę oczami wyobraźni…

Zdarza się też tak, że wyjeżdżamy ze znajomymi, wtedy planować zbytnio nie mogę,
jedynie zaproponować… Temat drażliwy. A to nogi bolą, a to brzuch,
jedzenie najlepiej tylko domowe, gdzie ty znowu chcesz iść...
Bezczelność, że tak wytykam? No cóż, jak się nie lubi to się w domu zostaje, a co!

Kolejny to konspira. Głupie uśmieszki i dwa dni przed – kochanie, wyjeżdżamy,
musisz nas spakować. Szaleństwo, bo przecież nic nie zostało zaplanowane, jak to tak można?
A można, w taki sposób zostałam wywieziona na Islandię! I też pięknie było.

Spontan. Spontan lekko planowany. Spontan wspominany kilka miesięcy wcześniej.
Spontan „jak to, pierwsze słyszysz?” To zazwyczaj krótkie wypady jednodniowe lub weekendowe.

Tym razem zdarzyło się tak, że zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym, tzn. wywozem dzieci do babci. Jako że babci tez się coś od życia należy, naturalnie zgodziliśmy się. Nie zdając sobie do końca sprawy, że w tym momencie dajemy sobie dwa tygodnie wakacji.  Takich nieplanowanych.
Nic straconego, coś wymyślimy. No i wymyśliliśmy. Dobra, O. wymyślił. Zaczęłam więc planować (no bo jakże inaczej), żeby później się rozczarować bo jednak nie nie, nie da rady w tym roku.  Kilka dni temu okazało się, że ostatecznie radę da.

 ***
A w planowaniu dnia w miastach pomógł mi program tripomatic. Nie znam firmy, nie robię im w żadnym wypadku reklamy, chcę się po prostu z Wami nim podzielić, bo jest genialny!!
Jak to działa?
Wybieramy cel naszej podróży. Wybieramy datę lub zakres dni. Możemy też ten krok pominąć. Dostajemy propozycję (lub kilka) gotowej trasy na dzień. Ten krok też możemy ominąć, ułożymy ją sobie przecież sami!
Otwiera się nam mapa z propozycjami miejsc wartych odwiedzenia. W górnym pasku nawigacyjnym możemy opcjonalnie wybrać sobie, co nas interesuje. Najeżdżając kursorem na daną ikonę ze zdjęciem, wyświetli się nam krótki opis. Klikając +, dodajemy ją do listy (planu dnia) na lewym panelu.


Miejsca, które chcemy odwiedzić możemy dowolnie układać na liście, dodawać, wyrzucać, tworząc w ten sposób wirtualny spacer. W łatwy sposób można sobie zaplanować cały dzień, bo wyświetlone są odległości i czas potrzebny na przebycie. Do planera możemy dodać również nasz nocleg czy transport, a całą trasę po zalogowaniu zapisać i wydrukować.  
Gotowy zestaw to kilka stron informacji w formie przewodnika, do’s and dont’s, informacje praktyczne, mapa z zaznaczonymi punktami oraz opis wszystkich wybranych przez nas miejsc.

Jak dla mnie zestaw idealny.  Darmowy, nienaciągający na nic. Można sobie go również ściągnąć z appstore i zgrać wcześniej zaplanowane na komputerze trasy. Wersja mobilna jest owszem wygodna, bo do schowania w kieszeni, jednak bardziej okrojona. Opisy są na pewno uboższe, ale w wypadku zgubienia stuprocentowo doprowadzi nas do wybranego celu (gps). Szczegółowo się w nią nie zagłębiałam, bo wersja papierowa bardziej do mnie przemawia, ale nie wykluczam, że z niej nie skorzystam. Chodzi mi tu o trafianie do celu. Wiem, że „prawdziwy podróżnik nie ma ustalonych planów i nie skupia się na dotarciu” (Lao Tsu), ale czuję się znaczniej bezpieczna, kiedy wiem, co mnie czeka!

Jestem bardzo ciekawa, co o tym sądzicie i jakie sami macie sposoby na planowanie wyjazdów. A może wcale nie planujecie, tylko jeździcie w „ciemno”?