03 lipca, 2013

żeberka




Wow! Buzia mi się śmieje jak szalona, radość bucha, szaleństwo.
Endorfinki, bestie jedne. Małe takie, niepozorne aczkolwiek wielce skokliwe istotki, fikołkują w moim ciele, sprężyście odbijają się o tkanki. Obolałe czasem, spocone wysiłkiem ciało jest przeszczęśliwe. Wiecie, nigdy tak wcześniej nie miałam, żeby czerpać tyle radości z ruchu. Ja raczej z serii tych leżących i wiecznie grubych.  „Masz tylko leżeć i pachnieć”, o tak, opracowane do perfekcji.
Brakuje mi czasu na komputerownie, dni pędzą jak szalone. Dzieje się. Wiem, wybaczacie.

Kasia z DOBRE PROJEKTY cytuje mnie w temacie dotyczącym biegania a ładne rzeczy TU pokazują naszą werandę. Wow! Jakie to uczucie, tak bez zapowiedzi – bach!. Cieszę się jak dzieciak!

O. wyskoczył z informacją, że zmiana planów, wakacje „na życzenie” jednak się odbędą.  Kolejny wow!

***

Że lubimy grillować i robimy to często
zdążyliście się już zapewne zorientować.
Tym razem padło na żeberka.

Przepis na bejcę sprawdzony,
kilka razy testowany przy okazji świąt.
 O. gdzieś wyczytał, wypatrzył i stwierdził, że musi zrobić.
Potem określił,
że to najlepsze żeberka,
jakie kiedykolwiek jadł.
I tak zostało.

A że taki chętny do pracy,
to mu przeszkadzać przecież nie będę.

W oryginale mięso leżakuje w solance 3 dni,
gotuje się z warzywami
a dopiero potem przyrządza się jak poniżej.

Takie przygotowania zostawiamy sobie na okres świąteczny,
a dzisiaj przedstawiam skróconą wersję.



  
Co potrzebujemy:
2 cebule szalotki
1 ząbek czosnku
1 papryczka chili (drobno posiekana)
1 dl soku ze świeżo wyciśniętych pomarańczy (1-2 szt)
½ dl słodkiego sosu chili
½ dl japońskiego sosu sojowego
½ dl miodu
½ dl tymianku
olej do podsmażenia




A tak przygotowujemy:
Obrane cebule i czosnek drobno siekamy i podsmażamy na oleju.
Kiedy się zeszklą, dodajemy pozostałe składniki.
Gotujemy na średnim ogniu do uzyskania konsystencji syropu.
Smarujemy żeberka glazurą i grillujemy.

Nie podaję czasu, ale mogę tylko podpowiedzieć,
że lepiej grillować na trochę wypalonych już węglach,
przewracać mięso co kilka minut i
smarować pozostałością glazury.



Smacznego!