26 września, 2013

jesienny DIY






Długo nie było żadnego DIY, 
więc dzisiaj już typowo jesiennie zapraszam Was do ogrodu na zbieranie liści, 
gałązek, kwiatów, owoców…
Co tam tylko znajdziecie. 


Jak nie u siebie to u sąsiada albo w parku, lesie, na działce. Co będę wymyślała, poszukajcie! 
W końcu wszystko przybiera żółto-pomarańczowo-czerwone barwy, więc problemu nie widzę. Tzn. widzę, bo ktoś grabić będzie musiał, a tym ktosiem będę ja. 


No chyba że:
- sposobem namówię O. żeby trawę skosił, to wtedy się samo zgrabi. W zeszłym roku poszło sprawnie tylko czy da się nabrać kolejny raz?

- podpłacę młode żeby pomogły, ale wtedy trzeba będzie powtarzać i sprzątać, bo w przypływie radości (pewna jestem tego na 100%) roztrzęsą wszystko jeszcze na połowę chodnika i zawalą ulicę

- będę udawała że „tak ma być” (nieeeee, nie przejdzie…)


 Ha, nawet po grzyby nie trzeba daleko. Trawnik zasypany brązowymi kapeluszami. Też tak macie? 






 Dobra, wracamy do tematu.

Moją inspiracją były posty Magdy, która najpierw przedstawiła jesienne inspiracje właśnie wieńców TU, a potem bukietów TU oraz Marysi KLIK, która jeszcze mnie „dobiła” jesiennymi dekoracjami wnętrz. 

Dzięki dziewczyny!!


Przygotowanie wianka zajęło mi łącznie ze zbieraniem materiałów nie więcej niż kwadrans.

Tak więc, do dzieła, nie krępujcie się. 


 Potrzebujemy:

1.  wieniec bazowy, ewentualnie obręcz lub mocniejszy kawałek druta.  A jak nie macie nic takiego to przecież można upleść coś z liści…
2.   Liście, gałązki, łodygi, kwiaty, owoce…
3.   Pomocne mogą być nici, sznurek lub żyłka do wzmocnienia.

Wszystkie rośliny sobie ładnie mocujemy na wieńcu, wzmacniamy o ile jest taka potrzeba i już. Wieszamy. 


Łatwizna co?






Aha i na koniec coś specjalnie dla Agi , której jesienne szarugi nie grożą!! 

Jak tam kochana sprawa kapelusza? ;)