29 października, 2013

wasa i wandale



Jaki numer wykręciłam moim kochanym domownikom w ubiegły weekend! 

Wyłączyłam i schowałam router, wyciągnęłam karty z telewizorów, zabrałam tablety. 
 Nie chcielibyście widzieć tego oburzenia, łez pełnych żalu, gorzkich słów…

Sobotni wieczór spędziliśmy grając w monopol i karty, rozmawiając do późna z młodymi na tematy przeróżne.  
Czy Gustaw Waza był faktycznie twórcą pieczywa chrupkiego, co zawdzięczamy królowej Bonie i skąd pochodzi określenie wandalizm. 
Zakończyliśmy go wspólnym wykonywaniem pompek z urozmaiceniami na podłodze w kuchni. 
Spróbujcie, świetna rozrywka!  
No i nie tak tragicznie jak się im początkowo wydawało.

To tyle, a propos niczego.  No bo do czego to podpiąć? 
Może do obecnej wietrznej pogody, która zmusza chwilowo do siedzenia przy świecach, bez kontaktu ze światem wirtualnym. 
Strasznie się uzależniliśmy.

***

To jak już tak całkiem nie na temat piszę (a właściwie to na temat, bo Bona przecież w Włoch nam dobrodziejstw nawiozła), to dołożę jeszcze przepis na fajny makaron. 
Na rodzinny weekend jak znalazł, gdybyście planowali swoim najbliższym podobny numer wykręcić.



Co potrzebujemy:
makaron (użyłam typu farfalle )
2 łyżki pesto (TU przepis )
3 pomidory
0,5 dl śmietany typu creme fraiche
0,5 dl mleka
200 g sera halloumi
oliwa do podsmażenia sera
garść rucoli

A tak przygotowujemy:

Makaron gotujemy wg. wskazań producenta. Ser kroimy w plastry i podsmażamy na oliwie. 
Do makaronu dodajemy pesto, pomidory pokrojone w większą kostkę i śmietanę wymieszaną z mlekiem. Krótko podgrzewamy. 
Podajemy z halloumi i listkami rucoli ( i bazylię dorzuciłam też)




Wieje, strrrrrasznie wieje. Orkanik nasz maluteńki... 


I w tym właśnie momencie zabrali mi prąd. Strzał jak wielki siarczysty policzek. Teraz to ktoś się ze mną bawi!
  Po prawie dobie kończę pisać tego posta. 


Do następnego razu!