03 października, 2013

z mniamuśnym środeczkiem



Na trzy cztery rzucili się wszyscy nagle na zapiekane papryki,
 bakłażany, zupy – grzance i inne typowo jesienne jedzonka.

 A mnie by się rzodkiewki chciało albo truskawek. Jedno i drugie jak najbardziej dostępne, 
ale to już nie te same radosne uczucia, co nie? 

No i pani w polarku żal, że tak stoi z truskaweczkami i się telepie z zimna.

A co do zimna, to pierwsze skrobanie szyb już za nami. Jesień to mało, tu najprawdziwszy mróz ciągnie…

No dobra, to sobie pomyślałam, że jak wszyscy szaleją z tymi dyniami,
 to ja też. Żartuję. Sezon przecież. 

Dzisiaj będzie przepis na pieczoną dynię z dobrym środeczkiem. 
Słodka i jednocześnie ostra z lekką nutą ziołową. 
Mniamuśna taka, że każą mi robić jeszcze raz.

 

Co potrzebujemy?

po małej dyni na osobę lub kilka małych sztuk do podzielenia
1 dl oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
1 papryczka chili ( z nasionami)
mała garść świeżego tymianku
sól  (użyłam morskiej w płatkach, zwykłej i o aromacie chili)


A tak przygotowujemy:

Piekarnik nastawiamy na 180°C. Wydrążamy dynie, wcześniej ucinając im kapelusze. Układamy na blasze. 

Papryczkę i czosnek siekamy, mieszamy z oliwą, solą i tymiankiem. 

Uzyskaną mieszanką smarujemy dynie wewnątrz i na krawędziach, kapelusze (od środka) również. Dynie, bez kapeluszy pieczemy około 40 minut. Po tym czasie przykrywamy kapeluszami i pieczemy kolejne 15-20 minut.

Świetnie smakują z udkiem kurczaka i pieczonymi ósemkami ziemniaków. Możecie taki zestaw zrobić na jednej blasze, będzie mniej do zmywania;)






Macie jakieś ciekawe pomysły na dynię? 
Kilka dni temu dostałam przepis na zupę z mlekiem kokosowym. 
Będą testy, naturalnie!