27 listopada, 2013

cialo rozgrzewacz




Ale zimno! Jeszcze się zima na dobre nie zaczęła, a ja chciałabym żeby było już po. Na nic polary, wełniane skarpety… Telepie mną! No dobra, jak się dobrze wybiegam to mną aż tak nie trzęsie, przynajmniej przez dłuższą chwilę. I dlatego też dla wszystkich zmarzlaków (chyba jakoś szczególnie odosobniona nie jestem) i nie zmarzlaków(bo może jednak tacy istnieją), którzy nie tylko biegają na mrozie ale też chłodzą skutecznie pupki na przystankach autobusowych czy w innych, zupełnie nieszczególnych i bardziej codziennych okolicznościach, jak w domu przed telewizorem, mam dzisiaj przepis na glögg.


Słowo glögg pochodzi od starszego słowa glödg, utworzonego od czasownika, glödga (podgrzewać). Tradycja picia gorącego korzennego wina narodziła się dawno temu. Już w starożytności Grecy i Rzymianie dodawali przyprawy do wina, z powodów zdrowotnych lub jako wzmacniacz smaku. W Szwecji, grzane wino popularność zyskało pod koniec  XVIII wieku, wtedy też prywatne firmy rozpoczęły produkcję gotowej mieszanki znanej dzisiaj jako grzane wino glögg.


Ten, który proponuję Wam dzisiaj ma trochę inny skład niż tradycyjny.



„Rozgrzewacz z jabłek i calvadosu”
(na 10-12 małych szklaneczek)

Co potrzebujemy:

1 l soku jabłkowego,
laska wanilii przekrojona wzdłuż,
3-4 gwiazdki anyżu,
2 dl calvadosu,
1 małe jabłko pokrojone w plastry,
ew. cukier trzcinowy do smaku.

A tak przygotowujemy:


Sok podgrzewamy z wanilią i anyżem, dodajemy calvados i jabłka, w razie potrzeby słodzimy i podajemy jeszcze gorący. Anyż możemy oczywiście zastąpić goździkami a sok jabłkowy na przykład czarnym bzem, zamiast calvadosu użyć innego wzmacniacza. Wszystko zależy od Waszych upodobań! I niech nam już chłód straszny nie będzie! Brrrr…