13 listopada, 2013

julbocken



Julbock czyli kozioł bożonarodzeniowy to jeden z najstarszych symboli szwedzkich świąt. Jego pochodzenie wiąże się głównie z mitologią nordycką (rydwan Thora ciągnięty przez dwa kozły) lub dyskusyjnie z dawną tradycją zarzynania kozy w okresie świątecznym.
Nie znam się zbytnio to się nie będę zagłębiać. Jednak zwyczaje nie tylko rodzime polskie, ale także szwedzkie mają (tu już potwierdzone) swoje głębokie korzenie jeszcze z czasów pogańskich.  I tak, podobnie jak w ojczyźnie, chodzono dawniej po domach z kolędą. Kozioł to jedna z figur, która przetrwała do połowy XIX wieku. Z czasem przekształciła się w postać, która już sama rozdawała prezenty świąteczne tak, jak czyni to teraz Tomte (św. Mikołaj), po cichu i z ukrycia.

Dzisiaj słomiane kozły zdobią ogrody, wejścia do domów czy stanowią część dekoracji świątecznych wewnątrz domostw. Wykonane są głównie ze słomy i ozdobione czerwonymi wstęgami lub sznurkiem, ale można spotkać się również z koziołkami wykonanymi z gałązek świerku.
  
Od 1966 roku, wielkiego (13 metrów wysokości, 7 metrów długości i ponad 3 tony „żywej” wagi) słomianego kozła ustawia się na placu zamkowym w Gävle. Tradycyjnie kozła ustawia się przed pierwszą niedzielą adwentu, a planuje spalić o północy w sylwestra.

Sprawa o tyle trudna, bo kozioł jest bowiem często dla zabawy niszczony wcześniej. Pomimo wielu prób ochrony kozła, jest on regularnie demolowany rozpędzonymi samochodami, podpalany czy rozwalany ręcznie. W 2005 na zamach pokusili się nawet Piernikowy ludek i św. Mikołaj, a w 2010 kozła próbowano „porwać” za pomocą helikoptera.



Jak widać temat popularny i podobnie jak tęcza na Placu Zbawiciela, co roku znajdzie się ktoś, komu kozioł z Gävle będzie przeszkadzał. W tym roku również wszystkie oczy w Szwecji skierowane będą na północ i z wypiekami na twarzy będziemy wyczekiwać dramatycznych wydarzeń. Oby tym razem się im nie udało. 













Image Map