16 grudnia, 2013

czerwony szalik




Co za dużo to nie zdrowo. 
Muszę trochę odpocząć od tych wszystkich postów kulinarnych bo nikomu na dobre to nie wyjdzie. 
Tak to jest w okolicy świąt, że nagle wszyscy na hurra rzucają się na żarło, jelonki, szyszki i inne typowo świąteczne tematy. 
Rzuciłam się i ja, a bo co.


Temat chciałam ruszyć nie tak dawno temu, a potem jak zwykle zapomniało się. Typowe. Ale co się odwlecze to nie uciecze. 
Samo wróciło.

Sprawa tyczy kratki. Szkockiej takiej. 
Zwykłej, starej, wymemłanej już przez wszystkich kratki, która jak bumerang wraca do mnie, najczęściej właśnie w okresie zimowym. 
Zdarzyło już mi się popełnić jeden krótki wpis na ten temat, a dzisiaj wracam.

Jak byłam mała, w domu był taki kraciasty szal. Dorosły, prawdziwy szal, nie żaden tam poliestrowy (ale za to z Pewexu!) różowy z kangurkiem ale 100% wool i na dodatek made in Scotland. 
Jak tylko zaczęły zbliżać się pierwsze mrozy, wciskałam go najgłębiej w szafę jak tylko się dało, kopałam tunele, żeby go gdzieś ukryć. 
Marzyłam żeby zaginął w nieznanych okolicznościach. 
A moja rodzicielka i tak go znajdowała i elegancko owijała wyrywającą się i wyjącą z gorąca Karolinkę. 
Żeby on jeszcze miły w dotyku był. Gdzie tam, gryzł, drapał, drażnił, przeszkadzał po prostu. I jeszcze ten kolor, ta krata… 
Potem była kraciasta spódnica, którą może nie z chęcią i uwielbieniem ale kilka razy założyłam. 
Wraz z zakończeniem się dzieciństwa, skończył się też temat kraty.


I okazuje się, że chyba trochę tęsknię. Albo inaczej, staję się kopią mojej matki. Bo co jak co, ale do czerwonych martensów to najlepiej pasuje… 
No właśnie, jaki szalik? Chyba nie w panterkę co?

Młoda skomentowała mój wybór raz, konkretnie, szybko. Zbiła mnie z tropu i postawiła do pionu jednocześnie. „Chyba żartujesz! Ja w takim szalu nigdzie nie idę. Najwyżej w domu zostanę, a to DO CIEBIE będą ze szkoły dzwonić, że mnie nie ma. „ Szantażystka jedna. 
I niech jej będzie, bo szal co prawda bez kratki ale nadal krwiście czerwony, drapie, swędzi, przeszkadza jak widać nie tylko mnie.  

Poleży, poczeka…

 Foto via PINTEREST


No. Ale żeby nie było już tak całkowicie prywatnie to kilka zajawek świątecznych też dodam, toż to za chwilę. 

W temacie kraty naturalnie.

Foto via PINTEREST



Bywajcie!