30 stycznia, 2014

DIY lodowe latarenki




Nie pierwszy raz zdarzyło się, że od słowa do słowa, w temacie innym aczkolwiek pokrewnym znalazłam temat do kolejnego posta. Tamten temat dotyczył śniegu, którego wtedy jeszcze nie mieliśmy tak dużo. Nie to co dzisiaj. Śnieżna zima w końcu dopadła i nas.  Wraz z Kasią na Rozdrożach pławiłyśmy się w oparach absurdu i dyskutowałyśmy na temat przesyłki lodu.
No i powstał pomysł, a właściwie myśl przewodnia z lodem w roli głównej. Później już tylko kumulacja zdarzeń w czasoprzestrzeni i tak oto dziś mam dla Was to.



Do przygotowania lodowego DIY będziemy potrzebować:

- plastikowych lub kartonowych pojemników w dwóch wielkościach
- gałązek, liści, jarzębiny…
- taśmy klejącej
- zimnej wody oraz najważniejsze - mrozu!

Sposób przygotowania:

Do większego pojemnika wkładamy mniejszy, mocujemy u góry taśmą (w przeciwnym razie zostanie wyparty do góry) a szczeliny pomiędzy uzupełniamy wodą. 
Jeśli nasza latarenka ma mieć dekoracje, dno pojemnika wykładamy jeszcze przed wypełnieniem go mniejszym. Boki możemy uzupełnić już po umocowaniu taśmy. Wystawiamy na zewnątrz i czekamy kilka godzin. Kiedy woda całkowicie zamarznie, zdejmujemy pojemniki (może się przydać odrobina ciepłej wody) i gotowe.



Ktoś może się zapytać, o co chodzi z tymi woreczkami na zdjęciach. Użyłam plastikowych osłonek po sadzonkach, a te jak wiadomo mają na dnie dziurki. Worek chroni przed wodą w wewnętrznym pojemniku.

I tak oto w ciągu kilku godzin uzyskaliśmy efektowne „miseczki” w których umieszczamy tealighty lub inne (w zależności od wielkości pojemników) świeczki. Produkty do stosowania za zewnątrz, że tak głupio dodam.



A tak przy okazji mrozu, dokarmiacie ptaszki?