13 stycznia, 2014

fiskpaket czyli foliowana bomboryba



Zgodnie z noworocznymi postanowieniami, oprócz zwiększenia aktywności fizycznej (całej rodziny) przycinam sobie też racje żywnościowe. Inaczej. Nie przycinam, a modyfikuję. W domu bez rewelacji i zachwytów, bo moi mili wiedzą, że „z mamą jest coś nie tak”. Raz coś je, potem nie. Pije mikstury i zapisuje. W tym tygodniu to, w kolejnym zmiany. Już mnie nawet niczym nie częstują chlip chlip. Nie poddaję się w każdym razie. Fakt, z żalem patrzę na chleb i tęsknię bardzo…


Dlatego też dziś nie będzie żadnych ciast ani innych serowo-śmietanowych sosów, wystarczy że na zdjęcia innych patrzę. Będzie ryba. Ryba tak przyrządzona, że „zgrubść” się od niej nie da. Wiem, ogólnie od ryby się nie tyje i od makaronu też nie. W ogóle od niczego się nie tyje, tylko trzeba jeść odpowiednie porcje, w odpowiednim czasie. O dietach, zdrowym trybie życia i skutkach nie stosowania się do wytycznych, z racji wykonywanej przed emigracją pracy wiem dużo, teoretycznie. Jak sprawy się mają w praktyce, wiadomo jak w życiu bywa.



Przepis na tą rybkę testowaliśmy już wielokrotnie, bo wszelkie wodne stworzenia uwielbiamy. Jest idealna na letni wieczór w ogrodzie, bo można sobie wszystko wrzucić na grilla ale też na zimowe wieczory takie jak dzisiejszy, bo jest tak samo dobra po upieczeniu w piekarniku. Używane składniki również w pojęciu bardzo szerokim, więc umówmy się, że przepis idealny na czyszczenie lodówki.


Co potrzebujemy:

ok.100-150 g świeżej lub mrożonej ryby na osobę (Najczęściej wybieramy łososia ale dorsz też daje radę. Śmiało możecie też użyć paluszków krabowych lub krewetek.)
marchew (młode ziemniaki ze względu na mnie ominęliśmy zupełnie)
por (lub młoda cebulka)
pomidorki koktajlowe
papryka
pieczarki (szparagi również świetnie pasują)
koperek
białe wino
śmietana (w mojej porcji zrezygnowałam)
sok z cytryny
sól, pieprz


A tak przygotowujemy:

Piec nastawiamy na 175°C. Warzywa i rybę oczyszczamy i dzielimy na kawałki. Celowo nie podaję ilości składników, to w zależności od zawartości lodówki, możecie ustalić sami. Z folii aluminiowej formujemy miseczki i wypełniamy je stopniowo warzywami, zaczynając od najtwardszych. Następnie ryba, koperek, przyprawy i na koniec delikatnie podlewamy odrobiną wina lub / i śmietany. 





Bomby zamykamy i w przypadku ryby mrożonej pieczemy maksymalnie do 45-50 minut. Można skrócić czas pieczenia do pół godziny poprzez podwyższenie temperatury do 200°C, jednak z tego co wytestowaliśmy, taka dłużej pieczona (w niższej temp) jest delikatniejsza i bardziej aromatyczna. Ryba się w takim wypadku bardziej udusi i ugotuje niż upiecze.  I wyprzedzając pytania, nie, nie jest w żadnym wypadku sucha. Na grillu, gdzie temperatury nie da się za bardzo wyregulować, wystarcza około 20 minut, wtedy lepiej użyć rybki świeżej a warzywa, szczególnie twarde jak marchew, pokroić w cieńsze plasterki.
Inna sprawa, że to skład naszej bomby wyznacza długość pieczenia i najlepiej po prostu odchylić kawałek folii i sprawdzić, co dzieje się w środku.


Przyznacie, że przepis jest banalnie prosty, łatwy i szybki w przygotowaniu? Miłego smaczkowania i oby w boki nie poszło!