06 stycznia, 2014

jasność




O tak właśnie. Święta spakowane już w kartony, z lekkim falstartem, jednak wolę dziś (piszę w przeddzień święta 3 króli) zamiast jutro. Jeszcze mi się odwidzi i będzie kwitło do Wielkanocy. Trzeba kuć żelazo póki gorące jak mówią.

I nagle pusto się tak zrobiło, skandynawsko, żeby nie powiedzieć zimno. Chłód jeszcze nadejdzie to i piec rozpalimy nie raz, a przy okazji przypomniał mi się stolik na kółkach, który jeszcze w zeszłym roku był najstraszliwszym badziewiem a teraz pomyślałam o nim trochę serdeczniej i ….. 

No szukamy. Może się okazać, że mnie szanowny małżonek posłuchał i wywiózł z innymi gratami na wysypisko, szkoda by było. Lepiej jednak niech się tak nie słucha, co?


Aktualizacja: stolik odnaleziony!
Mina O. bezcenna. I ten tekst: przecież on mi się zawsze podobał to chyba nie myślałaś, że go wyrzucę!




Lista rzeczy do zrobienia w nowym roku się poszerza / wydłuża, wykluł się też pomysł (wznowienie starego tematu) na  jeden większy projekt, mianowicie remont dolnego piętra. Z obecnej noro-składownio-ciemnicy planujemy zrobić pokój i sypialnię dla gości, przebudować i przeorganizować pralnię, zagospodarować kącik na narzędzia… Roboty, a roboty. I w totolotka należałoby do tego wygrać.  Może się uda!

Poza tym, zdecydowanie weźmiemy się za ogród. Chcemy zbudować skrzynie i całkowicie od nowa stworzyć warzywnik od podstaw.
I tu pytanie, czy ktoś z Was walczył już z czarnymi bezmuszlowymi ślimakami. Nie wiem jak się dokładnie ten gatunek nazywa ale pewnie się domyślacie o co mi chodzi. W ubiegłym sezonie zżarły nam prawie wszystkie liście. Nie pomogło wieczorne i poranne sprawdzanie, zabijanie, okrywanie. Sprytne bestie. Podobno lubią piwo…

Chcemy też… Dobra, bez sensu. Lista długa.

Najważniejsze, że jesteśmy po tej jaśniejszej stronie, bo dni coraz dłuższe (po minucie ale zawsze coś), światła więcej.
Jasności, przybywaj!