12 lutego, 2014

niedoczas





Zdarza się ostatnio tak, że ciągle gdzieś się spieszę. Spieszę nagle i niespodziewanie, bo jeszcze przed sekundą miałam wolne kilka godzin. A tu bach, w sam środek zaplanowanego pod same gardło (czytaj: do samego wieczora) dnia, spada na człowieka obowiązek. Jak to w życiu bywa. Niespodzianki, skradające się gdzieś za krzakiem i atakujące z zaskoczenia. Działają podobnie jak kalorie, chociaż nie, te zmory z kolei działają podstępem nocami, jak nikt nie patrzy (i zwężają ubrania)! Wam też? Tak sobie myślę, że jeśli już teraz nie nadążam z wyrobieniem dziennej „normy” obowiązków i postanowień wszelakich, to w niedalekiej przyszłości może pojawić się problem z długością doby. Wiosna za pasem, trzeba ogarnąć chaszcze, przyciąć jabłonki, zasadzić co tam sobie ubzduramy … Prace ogrodowe lubię, szczególnie kiedy dawkowane są w odpowiedni sposób. Mają być warunki, chęci i brak pośpiechu. Zobaczymy… Lista spraw do wykonania jest, więc nic nie ucieknie.

No i jeszcze jedno, bo teraz to już oficjalne. Czwartek, 1 maja weźmiemy udział w 47 biegu Växjöloppet. Treningi i przygotowania trwają.

***
Wracam do sedna sprawy. Za kilka dni Walentynki. Święto przez nas szczególnie nie obchodzone, tzn. sorry Winnetou, wieczoru przy świecach niet, wielkich prezentów w kartonach od Prady też nie planujemy. 
Kwiaty dostaję najczęściej bez okazji, zaskakujemy się na co dzień, kochamy cały rok. Co Wam będę pisać. Każdy żyje jak lubi. Ale przepis za to mam idealny na to wydarzenie. I to na dodatek taki fajny, z zamiennikami, że się przytyć nie da!



Co potrzebujemy:

1 kg twarogu (użyłam białego sera typu kvarg / quark 0,3% tłuszczu)
6 jajek
2,5 dl cukru (użyłam słodzika Hermesetas, równie dobrze sprawdzi się Stevia)
2 łyżeczki cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
kilka kropli aromatu z gorzkich migdałów
odrobina mielonej wanilii Bourbon


A tak przygotowujemy:

Piekarnik nagrzewamy do 150 °C. Białka dokładnie oddzielamy od żółtek. Żółtka ucieramy z cukrem, proszkiem i cukrem waniliowym do uzyskania jasnokremowej masy. Na koniec dodajemy aromat. Dobrze go wcześniej posmakować, bo aromat aromatowi nierówny i można łatwo przedobrzyć. Białka ubijamy na sztywną pianę i mieszamy delikatnie z masą twarogową. Wypełniamy foremki masą, układamy w większej formie i wypełniamy wodą do połowy.  


Pieczemy około 30 min w 150°C, później temperaturę obniżamy do 120° i pieczemy kolejne 60 min. Piekarnik wyłączamy, ale nie wyciągamy ciasta, a pozwalamy mu spokojnie ostygnąć. Dzięki temu sernik tak bardzo nie opadnie.

Do pieczenia używałam silikonowych foremek, więc nie musiałam dodatkowo ich natłuszczać. Trochę się bałam, bo w takiej formie sernika jeszcze nie robiłam, dlatego pozostałą masę upiekłam w kokilkach. Poprzednio piekłam go w normalnej, okrągłej foremce i żeby uniknąć smarowania dno wyłożyłam pergaminem a boki po całkowitym ostygnięciu oddzieliłam nożem. Masa jest na tyle wilgotna i puszysta, że nie powinniście mieć z tym problemu.Gdybyście chcieli serwować je na gorąco ( te w kokilkach) to można to jak najbardziej zrobić. Wtedy efekt będzie na pewno lepszy, bo suflet nadal będzie wysoki.

To jest przykład sernika ekstremalnego, oszukanego na maksa. Takiego, na jaki w tym momencie mogę sobie pozwolić. Konsystencja może Was zaskoczyć, bo sernik, który z zasady jest ciężki, w tym wypadku przypomina bardziej tak jak napisałam wyżej suflet, czyli jest bardzo lekki i piankowo puszysty. Jednocześnie udało mi się zachować  smak i aromat typowego sernika. Co najważniejsze - bardzo obniżona kaloryczność.Ktoś może mi zarzucić, po co takie kombinacje, co to za pomysły odchudzanie i pieczenie ciast… Nie będę się bronić, możecie mnie ganić za sztuczne (rakotwórcze podobno) słodziki i produkty light. Wiem, w normalnej sytuacji też się ich wystrzegam. Nie tym razem. Coś za coś. A z drugiej strony, takie to u mnie typowe. Odstawać.


ALE! Jeśli macie ochotę na prawdziwy, polecam Wam sernik mojej mamy lub w temacie Walentynkowym bardzo łatwe i szybkie trufleTymczasem trzy propozycje podania. Na gorzkim kakao, na galaretce z czarnej porzeczki lub w kokilce na gorąco. Wszystkie od serca.