19 marca, 2014

mapy we wnętrzach - mój wybór



Idąc za ciosem sprzed tygodnia wracam do tematu plakatów ściennych. 
Pamiętacie link do kart z Nowym Yorkiem autorstwa Davida Ehrenstråhle’a, a potem pieczenie bajgli które bajglami nie są? Coś mnie ciągnie za ocean! Pewnie jeszcze trochę czasu minie ale w końcu się ziści.

W każdym razie dzisiaj ruszam temat map. Wszelkiego rodzaju typografie gościły we wnętrzach już od dłuższego czasu. Twórcy prześcigają się w pomysłach tworząc loga i wzory, zaskakują coraz to nowszymi wersjami czcionek, kopiują znane i popularne motywy. A tak prosto i łatwo można przecież zaaranżować mapę. Zwykłą mapę!



Generalnie mapy od zawsze kojarzyły się nam z wielkimi płachtami na stojakach, które pamiętamy z sal geograficznych lub gigantycznych fototapetach z kartą świata. Przynajmniej takie wspomnienie przełomu szalonych lat80 i 90-tych mam ja.  Zwykle ta sama kolorystyka, podział na mapę fizyczną lub polityczną, ewentualnie konturówka. Jednym słowem nuda.
Całe szczęście pojawili się pomysłowi twórcy i do nich zajrzałam.  Chodźcie oglądać, każda z propozycji ma swój przekaz i szczególny klimat.

***
W serii "My guide to" autor zabiera nas w miejsca, które w jakiś sposób go zainspirowały i tworzy swój własny prywatny przewodnik. Produkowane w bardzo ograniczonych ilościach i krótkich seriach. Część, widywana na blogach wnętrzarskich jest już niedostępna.



Kolejna propozycja to Göteborg  od The Global Institute of Creation. Tu każdy egzemplarz ma swój własny numer, a w serii produkuje się maksymalnie do 200 kopii. Oczami wyobraźni widzę go we wnętrzu w stylu industrialnym.



O Josefine Jonsson z Josefine Art dowiedziałam się przez instagram. Na zamówienie wykonuje szkic dowolnego miasta, dzielnicy czy wsi oraz uzupełnia je dowolnie skomponowanym tekstem. Idealne na spersonalizowany prezent lub podkreślenie pochodzenia. Trochę mnie kusi…



Seria fototapet map-anagramów Francuzki Armelle Caron. Dzieli miasta siatką ulic i alei żeby potem usystematyzować je we własnej skali. Przyznacie, że imponujące.  Do obejrzenia tutaj


Również Ikea wyszła ze swoją propozycją mapy serwując klientom monochromatyczną mapę Nowego Jorku przełamaną delikatnymi akcentami różu i zieleni. U nas wisi ( i kusi do podróży) od kilku lat.



I jak się Wam podoba? Zdecydowalibyście się na taki dodatek we wnętrzach? A może już takie macie?