23 maja, 2014

o radosciach zycia i 7 bombach



Co jakiś czas słyszę od znajomych nooo widzę że ci się ułożyło, rozkwitasz, lepiej się żyje…
Otóż nie.

Nie zawsze „lepiej” znaczy lepiej. Bo czym mierzyć taki komfort życia? Radością? Ok. W jakiś sposób szczęśliwsza jestem na pewno ale czy niższym poziomem bezrobocia i wyższym statusem materialnym można określić spełnienie? Może swobodą wyrażania opinii? Równouprawnieniem? 

A gdyby wziąć na ten przykład taki sok jednodniowy… Najzwyklejszy taki z marchewki, bez dodatków cudownych składników z głębi lasów amazońskich, naparów z nóg komara i porannej rosy. Zwykły, codzienny, zupełnie naturalny. Zastanawialiście się kiedyś ile taka „niedostępna” rzecz może sprawić radości?

Niestety, pomimo wielokrotnych poszukiwań nie natknęłam się na taki. Ba, nawet gęstego Kubusia podrasowanego świństwem nie uświadczysz. Owszem, są dostępne świeżo wyciskane maści wszelakiej nalewki hipsterskie, w szklanicach wielkości wiadra i jedyną słuszną kopułową nakładką ale nie, nie o takie mi chodzi. Nie chcę jeździć specjalnie do centrum, sadowić się w wygodnym wiklinowym koszu i czekać na podejście wystylizowanego Pana Kelnera któremu marzyła się kariera w modelingu, tylko po to żeby jednym szybkim haustem wlać w siebie sok.

Chciałabym zwykłą małą szklaną butelkę odbezpieczaną poprzez pociągnięcie zawleczki. Taką, którą mogę wstrząsnąć i wydudlać na miejscu, pod sklepem, na stacji benzynowej...  Sok z osadem na dnie, taki, którego jeśli dzisiaj nie wypiję to jutro będzie kwaśny. Taki, jaki robiła moja babcia i mama. Taki, jaki pamiętają moje dzieci z lat spędzonych w Polsce.

Wbrew pozorom sprzęty AGD nie są przekleństwem ani zmorą, nie świadczą o długości łańcucha z kuchni do salonu ani nie prowadzą do rozwodów. No dobrze, może dla niektórych są. Umówmy się, że wszystko zależy od podejścia do życia prawda? Sokowirówkę zamówiłam sobie na prezent urodzinowy! Spisuje się na medal.


7 dni – 7 pomysłów. 

Dzisiaj zestaw na cały tydzień, do przetestowania, do polubienia, do wprowadzenia w życie. Warzywne, warzywno-owocowe lub jednoskładnikowe sokomusy. Zestawcie we własne kompozycje, według uznania, ilości, ulubionych aromatów, słodkości, goryczki…  Dodajcie ziół, przypraw, miodu, domowego soku…


Idealne na przelanie w kubek na drogę lub lunch w pracy. Szczególnie teraz w okresie letnim, kiedy bardziej chce się nam pić niż jeść.  


Dawkujcie sobie szczęście i miejcie pełną świadomość tego że jest ktoś, gdzieś tam daleko i marzy o tym co dla nas zwyczajne i proste...