24 listopada, 2014

naturalnie po skandynawsku - DIY




Wszyscy śpią. Cały naród śpi. Ciemno, potem szaro i znów ciemno. Listopad po skandynawsku. Do tego budzi się we mnie polskie malkontenctwo. To musi być brak słońca, bo jak inaczej. W aptece vit. D wykupiona do ostatniego opakowania, puste półki jak za komuny. Szkoda że zdjęcia nie zrobiłam.


I w całej tej ciemności obejrzałam sobie jeden z paneli (jak to ładnie nazwano) z Blog Forum Gdańsk. Temat traktował o prywatności, maskach, prawdziwym ja i uzewnętrznianiu się na blogach. O tym, że blogger to istota wcale nie szukająca poklasku, bo nie opowiada o sobie wprost, nie pokazuje zdjęć własnych i swoich gołych dzieci. Nie uwierzyłam w takie zwierzenia ekshibicjonisty. I że blogi lifestylowe za dwa lata będą już tylko historią i wspomnieniem, bo nikt tego szajsu nie chce czytać. Bo takie pierdu, pierdu, przechwalanki i nuda. Inni, no bo przecież nie ci co opowiadali. Nie wiem, nie znam się, nawet nie wiem kim ci ludzie (oprócz Kominka i Radomskiej) byli. Torby ani zegarka od Korsa nie mam, książek też nie wydaję, nie mam swoich miliardów folołerów, stalkerów i co najgorsze hejterów. Bo jak się ma hejtera to już jest fejm i poważne blogowanie. Brawo. Od dzisiaj wchodzę na kolejny poziom świadomości. Myślałam, że jak już tacy znani to coś teges ale jednak nie. Muszę koniecznie po te witaminy jeszcze raz pójść, może pomoże.

***

A w domu święta za pasem. Pierwsze drobne dekoracje, świece i lampiony poszły w ruch, młodzież dłubie przy prezentach a O. robi klimat strzelającym drewnem w piecu. Z jednej strony do świąt pewnie zdąży się znudzić, a z drugiej zaraz zacznie się adwent, więc czas najwyższy się ogarnąć.
Na dzisiaj mam pamiętającą lata 80-te masę solną (hipsterstwo w czystej postaci), w wersji skandynawskiej znaną pod nazwą trolldeg. Bez szczególnych starań i nakładu pracy, w sam raz na panujący mroczny klimat. Podążaj w stronę światła…

Masa solna / trolldeg

2 dl mąki
1 dl soli
1 dl wody
łyżka oleju

Składniki mieszamy, ugniatamy i wałkujemy. Wycinamy formy, układamy na pergaminie i pieczemy 2-3 godziny w 100°C, w między czasie kilka razy zamieniając strony. Odstawiamy, na co najmniej jeden dzień do całkowitego przeschnięcia. Malujemy.