18 listopada, 2014

Przepis na szweda




Oklaski podczas lądowania, krzyż w każdej klasie i całowanie kobiet w rękę na powitanie. Jakie to polskie, prawda? Level hard i styl sandały, skarpety plus reklamówka z Biedry pozostawiam bez komentarza, bo to akurat świadczy o szeroko rozumianym wyczuciu smaku i stylu. Ale przyznacie sami, że śmietnik pod zlewem i rosół w niedzielę to jest to!
A co jeśli znajdujemy się w Szwecji? Jakie zjawiska, zdarzenia czy reakcje powodują, że z ust rozmówcy słyszymy „Już całkiem zeszwedziałeś.” Co takiego powoduje zeszwedzenie? Odpowiedzi, głównie z życia wzięte, znajdziecie poniżej.  



1. Wyjście z domu (głównie chodzi o mieszkania) wiąże się z sprawdzeniem sytuacji na klatce schodowej, podsłuchaniem czy ewentualnie nikt się za rogiem nie skrada i następnie stanowczym (chociaż nadal bardzo dyskretnym) czmychnięciem z domowych pieleszy. Tak żeby nikt nie spotkał nas ani żebyśmy my przypadkiem się na kogoś nie natknęli. W momencie, kiedy tak nieszczęśliwa sytuacja nam się przydarzy, łapiemy sąsiada szerokim aż do szóstek uśmiechem i pozdrawiamy gromkim HEJ! Kiedy spotkana osoba jest nam bliżej znajoma, możemy zagaić (ale to już w ostateczności) jedynym słusznym tematem o którym za chwilę.


2. Wyszliśmy z domu i idziemy sobie na przystanek. A na przystanku jak wiadomo, za blisko nie podchodzimy, co by się nie narażać. Zachowujemy średnio trzy metry pomiędzy oczekującymi i w żadnym wypadku nie patrzymy na nich. Na przystanku patrzy się w ziemię lub sentymentalnie w dal. Zbawienne są słuchawki z muzyczką, wtedy minimalizujemy obowiązek pozdrowienia innych osób. O powyższych  zjawiskach pisałam wcześniej już TU  tam też znajdziecie zdjęcie szwedzkiego przystanku autobusowego.


3. W środkach transportu nigdy przenigdy nie siadamy obok obcej osoby. Już lepiej stać, a zresztą to dla zdrowia i itak zaraz wysiadam.  W autobusie, metro czy pociągu siadamy tylko i wyłącznie w pustych rzędach. Jedno miejsce zajmujemy sami, na drugie obok kładziemy torbę czy co tam ze sobą mamy. To tak na wypadek tego, gdyby jakiś nieznający zasad cudzoziemiec chciał się przysiąść.  


4. Wchodząc do domu ściągamy buty. Nie tam z uprzejmości, Szwedzi uwielbiają chodzić na bosaka. W zimie w samych skarpetach, w lecie na boso. Tak wiec, niech nie zdziwi Was sterta nie zawsze czystych butów przy wejściu. Temat niezbadanych pięt u kobiet to temat… dla nich nieistniejący! A jak już jesteśmy przy butach… Najpopularniejszym modelem wśród dzieci, młodzieży i dorosłych są Conversy, najchętniej białe. Białe przynajmniej przy zakupie. Prawdziwy Wiking chodzi w nich cały rok na okrągło, Nie ma że śniegi, zaspy i zimno. Tak ma być.


5. Jak już jesteśmy przy ubraniach. Kolor czarny to kolor dobry na wszystko. Na każdą okazję, na każdą porę roku i na każdą figurę. Jeśli masz w szafie ¾ ubrań w tym właśnie kolorze, zeszwedziałeś.


6. Wracając do wyjścia z domu. Jeśli takie wyjście będzie trwało dłużej niż kilka godzin, należy ze sobą zabrać termos. Termos z kawą, bo jak wiadomo w Szwecji bez kawy ani rusz. Do pracy kawy nie nosimy, bo tam kawa już na nas czeka. Będzie fika, będzie kawa.  Termos nosimy na wywiadówki, na spotkania klubowe, na trening…  A kawę pijemy zawsze i w dużych ilościach.


7. Do kawy dobrze mieć coś na ząb, więc drobny słodycz warto pod ręką mieć. Lakrits na przykład. Czarny oprószony solą cukierek o wyglądzie palonej gumy i smaku lukrecji. Generalnie cała Skandynawia zajada się tym „smakołykiem”. Lukrecjowe zjawisko jest dla mnie dosyć dziwne, bo nie znam żadnego Polaka który by je lubił, ani żadnego Szweda który by ich nie lubił. Istnieje jeszcze kilka innych typowo szwedzkich słodyczy np. czekolady Marabou i ich bombonierki Aladdin. Aladdiny się daje, dostaje i je w wyjątkowych momentach. I udaje, że są takie och i ach, wybitne! A tylko gospodarz ma prawo zdjąć papier do drugiej warstwy. No i nikt nie ma śmiałości wziąć ostatniego kawałka. Kwestia ostatniego kawałka dotyczy ogólnie całego jedzenia. Ostatni kawałek nie wiem jak bardzo miałoby się na niego ochotę, należy zostawić, bo może ktoś innych będzie go chciał albo przyjdzie jeszcze jeden niezapowiedziany gość. Można go też podzielić na równe (bez oszukiwania) kawałki między wszystkich gości. Także jeśli masz opory przy resztkach… szwedziejesz.


8. Dalej o słodkościach. W soboty spożywczaki i inne sklepy z cuksami na wagę przeżywają oblężenie spragnionych prostych cukrów dzieciaków. Sobota w Szwecji to dzień słodyczy i tylko wtedy wolno je jeść bez ograniczeń. W tygodniu godis to słowo zakazane. Każdy Szwed to wie!


9. Mleko do każdego posiłku. Really. Do zrazów i kiszonych ogórków też. I do schłodzenia za gorącej zupy. Chlust. Szwedzi od pokoleń chowani są na mleku, dużej ilości nabiału w postaci sera, jogurtów i jajek. Jednocześnie 10% społeczeństwa nie toleruje laktozy, a co piąty deklaruje, że mleko powoduje u niego bóle brzucha. Także jeśli pijesz mleko hektolitrami lub jesteś na nie uczulony, jesteś blisko do wiadomo czego.


10. I o jedzeniu jeszcze raz. Prawdziwy Szwed je kolację o 18.00. Są oczywiście odstępstwa ale większość tak właśnie ma. I nie waż się człowieku o tej porze do kogoś przychodzić lub dzwonić. Mój mąż w takich sytuacjach (chociaż tylko ze znajomymi czy rodziną) odbiera telefon hasłem: O. mitt i maten (co znacza O. w trakcie posiłku), tak żeby podkreślić. Czysta szwedzkość.


11. Wracamy do tematu z punktu pierwszego posta, czyli rozmów. Najtrudniej jest zacząć, bo potem można już tylko posapywać i przytakiwać. Już samo wyćwiczenie szeptanego i zapowietrzanego „joo” przybliża do załapania szwedzkości. Zakrztusić się bardzo łatwo ale jak mówią trening czyni mistrza. I jak już się temat przytakiwania i nieodbiegania od normy i przyjętych standardów skończy, to zawsze można porozmawiać na jakże pasjonujący temat pogody. Ooo, tak! Pogoda to najlepszy z bezpiecznych tematów. A ostatnio bardzo chodliwy to ten o ilości godzin słonecznych w listopadzie. Szwedzka pogoda, temat rzeka…


12. Jeszcze trochę o pogodzie. To całkiem normalne, kiedy przez połowę lipca leje, a słupek rtęci pokazuje coś w okolicy 15°C. Szwed ma kalosze i sztormówkę, więc pakuje termosik i idzie do lasu. Lato to lato, trzeba korzystać z urlopu. Nic tam, że w Midsommar leje i kapie z rynny do śledzi, jak w tradycji jest, że należy siedzieć na zewnątrz to się siedzi. Wiking zniesie wszystko.


13. Ekologia. Prawdziwy Szwed segreguje papier miękki i twardy, karton i papier falisty. Puszki sprzedaje lub wywozi do kontenerów, podobnie z plastikiem. Zużyte baterie to zło, je też należy osobno składować. W ogródku ma kompost z obierków a w lodówce zakwas na chleb. Ale tylko prawdziwy Szwed.


14. Prawdziwe zeszwedzenie stoi na trzech stabilnych filarach. 3 x V. Volvo, villa och vovve (Volvo, dom i pies) oraz dodatkowym w postaci podatku kościelnego. To nic, że prawie nikt nie chodzi do kościoła. Podatki to podatki.


15. Wyżej pisałam o szwedzkiej skrytości i wstydliwości. I tak właściwie jest, no chyba że chodzi o kupę. Bo kupa nie jest tematem tabu, kupa jest tematem popularnym. Chcąc się zeszwedzić koniecznie należy przeczytać Bajsboken, czyli książkę o kupie. Dostępna w każdej księgarni i prawie każdym szwedzkim domu.


16. Teraz bardziej na poważnie. Szwed z reguły nie komentuje publicznie i nie zadaje pytań, bo sam nie lubi być pytany i nie wyrywa się jako pierwszy. Według zasady wszystko ma być lagom czyli nie za mało nie za dużo, a w sam raz. Czeka w kolejce, uśrednia się i ginie w tłumie. Wszystko to za sprawą Jantelagen czyli Prawo Jante.To jedna z najsmutniejszych rzeczy, jaka mogła się przydarzyć Skandynawom. Dalej w temacie obojętności, udajesz że nic się nie stało, nie wtrącasz się bo to nie twój problem.  Nie reagujesz.


17. Jak wyżej, nie zwracasz głośno uwagi co nie znaczy że się nie przejmujesz. Arga lappen to pisane anonimowo liściki czy karteczki, zostawiane na tablicach ogłoszeń, w miejscu wydarzeń czy w najgorszym wypadku wysyłane jako donosy. Dla dobra ogólnego naturalnie.




Skończyłam trochę na smutno i jedyny wniosek jaki mi się nasuwa to taki, że pomimo wielu nabytych w ciągu kilku lat cech i ogólnie przyjętych zasad, do zeszwedzenia mentalnego jest mi bardzo daleko i mam wielką nadzieję że tak pozostanie na zawsze. Jak przejmować, to wyłącznie pozytywy.