21 grudnia, 2014

boze narodzenie w szwecji na przelomie wieków



Dzisiejszy wpis jest szczególny. Dla mnie osobiście, bardzo ważny. Liczyłam się z faktem, że taki moment w końcu kiedyś nastąpi, nie sądziłam jednak, że stanie się to tak szybko… Post stworzony w punktach – odnośnikach czasowych, traktuje o obchodach świąt Bożego Narodzenia w Szwecji, ich przemianach i obyczajach z nimi związanych. Na koniec również trochę refleksji. Post pisany z pasją, wielką chęcią i przyjemnością. Mam nadzieję, że docenicie pracę 14 -latki. Autorem jest moja córka, Natalia. Zapraszam w jej imieniu.

XIV-XV wiek:

W tym okresie Szwedzi byli katolikami, dopiero sto lat później Luther stworzył Szwecję protestancką. Nie umiano wtedy farbować ubrań i tkanin, dlatego świątecznym kolorem był brązowy. Mężczyźni nosili w tym czasie husebyxor - spodniorajstopy i påsmössa - szlafmyca, zaś kobiety miały na sobie dużo tkanin na głowie, żeby ukryć włosy. W ten sposób miały zmniejszyć chęć mężczyzn do seksu. Szwecja była wtedy biedna i wyludniona, a rolnikom wystarczało jedynie na zwykłą kaszę bez soli. Żeby takie biedne danie bardziej upiększyć i wzbogacić, dodawało się do niego duży klik masła. Jedną z najbardziej tradycyjnych rzeczy był korn - jęczmień, który dodawało się do piwa, wina i chleba. Do tego jadło się też lutfisk (suszona ryba) z migdałami, rodzynkami i masłem. Wybielało ją się w popiele. Im bielsza, tym lepsza jakość, bo symbolizowała Jezusa jako niewinnego i czystego. Maczało się chleb w wodzie, bo inaczej był nie do zjedzenia (suchy). Na święta najadano się do syta, a to co pozostało, zostawiano dla duchów. W święta zostawiano też wolne łóżka, żeby duchy miały gdzie spać, a w oknach zapalano świece, żeby zagubione mogły wrócić do domów (złe duchy światło odstraszało). Wtedy święta nie były największym zjawieniem, tylko Wielkanoc. Święta się obchodziło z powodu narodzenia Jezusa, więc tak naprawdę to katolicy rozpoczęli to świętowanie.

XV – XVI wiek:

W tym wieku Martin Luther zrobił Szwecje protestancką.
W domach kładło się na podłodze słomę (nie przy piecu i nie pod stołem) i im staranniej się ją kładło, tym lepsze miały być według wierzeń zbiory. Jadło się kasze (z masłem, jak zawsze) kiełbasę, wędzonego węgorza i biały ser. Nadal moczyło się chleb ale tym razem w sosie od pieczenia mięsa– dopp i grytan. Wszyscy najadali się do syta, bo to miało zapewnić dobrobyt w następnym roku. Zostawiało się też extra miejsce i jedzenie ze stołu dla mikołajków- tomtegubbar. One nie przynosiły prezentów ale byli jak dobre duchy chroniące dom i gospodarstwo.


XVI-XVII wiek:

Szwecja była bogatym krajem- na poziomie Rosji i prowadziła wojny z Niemcami, Francją i Polską, jednak szybko zeszła z tego miejsca, po śmierci Gustava II. W tym okresie święta były dość smutne, nie dość to, królowa była też zła. Miało się jednak czas na świętowanie najważniejszej części, urodzenia Jezusa. Jadło się wtedy kaszę z masłem i piwem oraz robiło się stożek z kromek chleba i jabłka. To miało wystarczyć na całe święta.

XVII wiek:

Bieda, za to przyszły tak zwane prezenty- pisało się na kartce coś brzydkiego albo głupiego dla żartu, zawiązywało na kawałku drewna i wrzucało do kogoś do domu (nie szkodzi jeśli się trafiło tą osobę) i chichocząc uciekało z miejsca (muszę to kiedyś spróbować, ale będzie frajda ;D). Na świątecznym stole stała nasza kochana kasza (oczywiście z masłem), jednak tym razem gotowana w mleku i śmietanie, zamiast wodzie.

XVIII - XIX wiek:

Szlachta miała totalnie inne tradycje. Czerwony stał się świątecznym kolorem (albo przynajmniej na pasach jakie nosili). Choinka przyszła do szwedzkich domów z Niemiec i stała na stole, bo lubiło się dekoracje na stołach. Dekorowało je się jabłkami, świeczkami i lussebullar - bułeczki szafranowe z rodzynkami. Dostawało się też prezenty, ale od nieznanych. Jadło się wtedy żeberka, brukselkę i zupę na karkówce z mlekiem. Świętowanie Jezusa zaczęło znikać, ale katolicy dalej je świętują.
Jedną z najbardziej tradycyjnych rzeczy jaką się robiło na święta, było zarzynanie świń i innych zwierząt. Prawie całą świnię się sprzedawało, bo rolnicy potrzebowali pieniędzy. Zostawali dla siebie tylko świńskie stopy i podroby. Stopy się gotowało w bulionie i przyprawiało suszonym pieprzem i goździkami (szlachtę było stać na świeże przyprawy, rolników nie). Później się te stopy jadło jak raki- ssało, bo było w tym dużo składników odżywczych. Do tego jadło się ser z alkoholem- brännvinsost albo resztki sera, bo się je głównie sprzedawało i to się jadło z knäckebröd – kruchy suchy chleb.
W tym okresie kąpało się w trochę inny sposób. Do wody dodawało się suszonych kwiatów (od Midsommarafton) i żeby być czystym w duszy, piło się alkohol 3 razy: w wannie, kiedy się wycierano i kiedy zakładano koszulę.

XX wiek do dziś:

Czerwony stał się świątecznym kolorem i był po prostu wszędzie, dlatego, że farbowanie stało się łatwe i tanie, a brązowy stał się niemodny. Wszędzie się pojawił Święty Mikołaj i czerwone świeczniki - ljusstakar. Ludzi zainspirowały rysunki Karla Larssona, jako bardzo kolorowe i jasne święta, a na stole pojawił się julbord (stół świąteczny) Strindberga.

W 1960 w telewizji pojawił się na święta Kaczor Donald Disneya i trwa aż do dziś. Stół się nie zmienił, ale dodano karmelizowane pieczone jabłka, figury z marcepana i julmust - jak cola, tylko że się ją pije wyłącznie na święta.

Lata 70- Chciano zmienić wybór prezentów- prezenty miały być małe, ale od serca, a nie żeby ludzie kupowali masę drogich prezentów, bo część świata umierała z głodu. Teraz prezenty stały się prawie ważniejsze, niż ogólny powód świętowania Wigilii.

Lata 90- dużo ludzi wyjeżdża za granicę, bo się im po prostu znudziły zwykłe święta, chcą zrobić coś nowego. Poza tym dzieje się bardzo dużo w święta i wszyscy się stresują więcej niż powinni. Jedzenie było całkowicie inne od tego klasycznego i wszystko było sztuczne, np. szynka, co tak naprawdę była zrobiona z warzyw.

Ja sama uważam, że prawie wszystkie tradycje są ciekawe, ale jednak nie lubię tego, że wszyscy wyjeżdżają i się nie potrzebnie stresują. Nie lubię też tego, że ludzie teraz tak dużo kupują, co roku- część z tego zawsze gdzieś znika. Uważam, że ludzie powinni spędzić ten czas z rodziną, pogadać i po prostu być, bo to jest trochę to, co ma się robić. Trochę dziwne też, że przestało się świętować Jezusa – przyczynę świąt, teraz są święta bardziej dla zabawy.

Wesołych Świąt! God Jul!

:)) // Natalia