12 grudnia, 2014

najciemniejsza noc w roku - Lucia



Cała Szwecja będzie żyła jutro jednym wydarzeniem, obchodami dnia św. Łucji.  Dojście do tego kim była i co sprawiło, że tak bardzo zasłynęła w Skandynawii nie jest prostą sprawą, bo wersji i legend jest kilka a  wszystkie opowieści zagmatwane… Jasnych dowodów nie ma właściwie żadnych, a to co uważa się za prawdziwą wersję zdarzeń jest tylko prawdopodobnym domysłem. Święto tylko pozornie nawiązuje do włoskiej świętej. Niemniej, zainteresowanych zapraszam do lektury TEGO posta.


Ja dzisiaj chciałabym przedstawić to święto z trochę innej strony. Pierwsze, co może zastanawiać to fakt, dlaczego obchody przypadają na 13 grudnia? Odpowiedzi jest kilka. Przede wszystkim to nawiązująca do św. Łucji z Syrakuz, data jej śmierci. Ta wersja jest też najpopularniejszą. Druga, z mojego punktu widzenia bardziej prawdopodobna to taka, iż w średniowieczu przesilenie zimowe przypadało w okolicy dzisiejszej daty.

Według kalendarza juliańskiego rok miał 365,25 dnia a według gregoriańskiego czyli obecnego 365,2422 dnia. Różnica niby minimalna, jednak licząc od XIII wieku do dziś, stanowiąca prawie dwa tygodnie. Co z tego wynika, w średniowieczu to właśnie w okolicy 13 grudnia przypadała najdłuższa noc w roku.

I w tą najdłuższą noc, mieli w zwyczaju Szwedzi zasiadać do biesiad i jeść, jeść, jeść. Tradycyjnie spożywano przynajmniej 3 śniadania, jednak zdarzały się przypadki kiedy zjadano nawet do 7 śniadań jedno po drugim, zapijając wszystko wysokoprocentowymi trunkami. W ten sposób ludzie przygotowywali się do przed wigilijnego postu, który zaczynał obowiązywać nazajutrz, o poranku 13 grudnia. Ponadto, według wierzeń wzmożoną aktywność tej nocy wykazywały duchy i złe moce, dlatego też zalecano, aby nie spać ani nie opuszczać domów. W zapiskach historycznych noc z 12 na 13 grudnia nazywana była luciavaka lub lussevaka.
Wierzono również, że dzięki najedzeniu się w najdłuższą w roku noc, można zapewnić sobie dobrobyt na cały rok. Z tej okazji zarzynano prosiaka, który został specjalnie na tą okazję zachowany. Mięso, które z niego uzyskano spożywano później przy świątecznym stole. Okres zimy był jedynym, kiedy istniała szansa na zjedzenie go w formie surowej, a nie peklowanej. Tradycja jedzenia szynki (i wywaru z niej powstałego) na wigilię pozostała do dzisiaj w postaci julskinka, gotowanej a następnie grilowanej szynki z musztardą oraz dopp i grytan czyli maczanki.

***

Podczas takich nocnych imprez, jedna z uczestniczących kobiet przebierała się w długą białą suknię, a na głowę zakładała koronę ozdobioną świecami. Świece naturalnie miały nieść światło w ciemne noce. Taka tradycja do Szwecji przybyła najprawdopodobniej od zachodnio-południowej strony, czyli z Niemiec.
A jak sprawa całonocnych balang wygląda dzisiaj? W porównaniu do wcześniejszych 7 śniadań – blado. W nocy się śpi, a rano zjada tylko jeden posiłek. Całe szczęście, że śniadanie w miarę przyzwoite, bo w postaci lussebullar i kawy, serwowanych do łóżka. Wg. tradycji to najmłodsze dziecko (głównie dziewczynki) odziane w białą szatę i świecową koronę ma podawać smakołyki starszym członkom rodziny. Swoją drogą ciekawa jestem czy ktoś nadal w taki sposób praktykuje tradycję… U nas się niestety nie przyjęło!

Gdybyście mieli jednak ochotę na upieczenie szafranowych bułeczek tradycyjnie podawanych w ten dzień, przepis znajdziecie TUTAJ