15 stycznia, 2015

slowa roku 2014




Jak co roku tak i kilka tygodni temu, ogłoszone zostały w Szwecji „słowa roku” 2014. Słowa roku to najbardziej popularne, utworzone w związku z jakimiś wydarzeniami lub po prostu modne w minionym roku słowa. Część wchodzi do użytku na stałe, część tylko na jakiś czas, a cześć chcąc nie chcąc idzie w niepamięć. Jest jeszcze część, której nie warto pamiętać ale to już bardziej względne pojęcie.  Do sedna…

Poniżej przedstawiam listę wybranych (z 40) słów, które zasłużyły się szczególne szwedzkiemu społeczeństwu. Nie skupiałam się na wydarzeniach politycznych, a bardziej na śmiesznych i socjalnie ciekawych. Po części charakteryzujących typowego Szweda. 



attefallshus – domek w metrażu nieprzekraczający 25 m², który (i tu ważne!) bez zezwolenia można sobie postawić w ogródku i na przykład wynajmować studentom. Nazwę zawdzięcza się byłemu ministrowi budownictwa Stefanowi Attefall. Nie jest to nowość w temacie, bo poprzednikiem były domki Friggebod (do 10 a później 15m²) których nazwa również pochodziła od nazwiska ministra (ministry?) Birgit Friggebo. Nie wiem czy nowa nazwa się przyjmie, jednak sam pomysł powiększenia budek jest moim zdaniem jak najbardziej trafiony.

mobilzombie – czyli osoba mocno zżyta ze swoim smartfonem czy innym tabletem, niezauważająca otaczającego świata (nie wspominając już o ludziach) i ogólnie sprawiająca wrażenie wyobcowanej. Do opisu dodałabym jeszcze słówko od siebie: osoba, dla której wyłączenie routera jest karą, a przebywanie na obszarze bez wifi zniewagą.

matnationalist – wyrażenie określające osoby, które wybierają produkty żywnościowe pochodzenia miejscowego / krajowego nad zagraniczne / obce. Jedzeniowi nacjonaliści. W sumie nie taki głupi pomysł, prawda?

plastbanta –w wolnym tłumaczeniu „odchudzanie z plastiku”. Ekologia ma wiele imion! Ograniczenie produktów plastikowych w celu uniknięcia kontaktu z trującymi chemikaliami.

att yoloa – Hasło y.o.l.o. (you only live once) istnieje w słowniku slangu już dobrych kilka sezonów. A o co chodzi z „yolowaniem”? O łapaniu chwil, przeżywaniu bardziej i zabawie takiej, jakby jutro miało nie nadejść. O zjawisko zapytałam mojej nastolatki. Odpowiedziała tak: Mamo, pomyśl że ktoś mówi co ciebie, zrób salto w powietrzu. A ty odpowiadasz: nie, yolo!

fotobomba – pozostając w temacie młodzieży i wygłupów. Fotobombować czyli wpychać się komuś na zdjęcie, najczęściej jako „mistrz drugiego planu”. Nadal w temacie fotografii, warto mieć pod ręką selfiepinne czyli kijek do montowania telefonu i robienia fotek z oddali. Kijek również pojawił się na liście słów 2014 roku.

pultvätta – wyraz złożony z dwóch członów PUL czyli personuppgiftslagen (prawo dot. ochrony danych osobowych) oraz słowa tvätta (prać). Chodzi o oczyszczanie dokumentów z danych osobowych. Patrząc na ilości zalewających nas maili, reklam szytych na miarę czy ofert skierowanych bezpośrednio do nas, zjawisko można określić za potrzebne. Niestety, żyjąc w erze komputerów często zapominamy, że wszystko to na co się zgadzamy jednym kliknięciem, może przynieść nie koniecznie ciekawe i pozytywne konsekwencje.

sms-anställning – zatrudnienie na smsa. W każdej szwedzkiej gminie istnieją grupy zrzeszające pracowników służby zdrowia oraz szkolnictwa. Po przejściu rozmów kwalifikacyjnych i etapu szkoleń dostaje się smsy ze zleceniami pracy. Data, godziny i miejsce. Prościej się nie da.

kringis – skrót pochodzący od runt omkring (wokół). Pomoc oferowana przez pracodawcę w postaci np. firmowego mieszkania, sprzątania, dodatkowej opieki medycznej czy karnetu na siłownię. Znana rzecz ale teraz jeszcze bardziej rozreklamowana – głównie w celu zwiększenia wydajności pracowników i stworzenia wrażenia gratyfikacji finansowej.



Zestaw przyznacie dosyć ciekawy. Z poniższej listy kilka zwrotów postaram się wprowadzić do codzienności a część zapamiętać bo stanowią pewnego rodzaju znak czasów. Język ciągle się przeistacza, zmienia, rozrasta. Dąży w kierunku nowego, bardziej użytkowego, chociaż nie zawsze czystego w formie i przekazie. Idzie nowe.