02 kwietnia, 2015

Skumma polacker czyli jak nas widza Szwedzi.





Każdy kraj ma swoje szczególne, mniej lub bardziej zabawne powiedzenia o innych narodach. Nie ma co ukrywać, że są one często obraźliwe lub w jakiś sposób wyśmiewające. A nabijamy się wszyscy. Na dobre przyjęły się stwierdzenia o cyganach złodziejach i chciwych żydach. Można siedzieć jak na tureckim kazaniu lub udawać greka. A co z Polakami? Bo że mądry Polak po szkodzie, to wiemy wszyscy.


W latach 70 i 80-tych, co bardziej pomysłowi rodacy, wybierali się do północnych sąsiadów na tzw. saksy  oraz na zakupy maszyn rolniczych czy też innych w tamtych czasach bardzo „zachodnich” (a właściwie północnych) towarów. Cały swój dobytek pakowano najczęściej na bagażnikach samochodów, a to co dało się upchnąć pomiędzy pasażerów w foliowe worki.  To jeden z pierwszych obrazów Polaka które zapamiętali Szwedzi.  Dalej było już tylko śmieszniej, bo w miarę napływu  tańszej siły roboczej dochodziły kolejne siaty, worki i reklamówki, nieodłączne obok klapków artybuty. I tak postało  „polsk attachéväskaw postaci kiepskiej jakości plastikowej torby które jest jednoczesnym określeniem prymitywizmu i biedy.

W 2007 podczas Melodifestivalen, w jednej z konkursowych piosenek ” För kung och fosterland”, pojawiły się słowa: "Har vi lite tråkigt min fru och jag ringer vi in en skum polack". (Będzie się nam nudzić, mojej żonie i mnie, zadzwonimy po polaka cwaniaka). Wybuchł skandal. Media rozpisywały się o dyskryminacji i niesprawiedliwości, w temacie wypowiedział się również sam autor Magnus Uggla. ”Nej, jag har inte gjort något fel. Det är inget påhopp mot polacker så det finns inget att ändra.”  Autor nie miał poczucia że zrobił coś złego, nie uważał też że był to atak w stronę Polaków. Tekstu nigdy nie zmieniono, a my pozostaliśmy do dziś „skumma polacker”. Inna kwestia to fakt, czy sami za takich się uważamy i czy faktycznie czujemy się w jakiś sposób urażeni.

I jeszcze jedno określenie bardzo dobrze przedstawiające nasz wrodzony polski temperament. „Polsk riksdag” czyli polski parlament, który oznacza głośną, chaotyczną i pełną energii wymianę zdań, która najczęściej nie daje żadnego rezultatu. Korzenie tego powiedzenia sięgają XVIII wieku i wiążą się z zasadą liberum veto.

A poniżej kilka słów już nie o określeniach ale stricte o nas.
Dotychczas było tak, że to ja pisałam o Szwedach, ich wadach i zaletach, o zachowaniach, kulturze czy nawykach. O tym jak ich widzę moimi emigranckimi oczami. Wszystko to naturalnie na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń. Dziś przyszła kolej na drugą stronę medalu, a mianowicie kilka słów na temat Polaków postawił wygłosić mój O.
Pierwsze kontakty z Polską i rodakami zaczął nawiązywać ponad dekadę temu, początkowo tylko zawodowo, później również prywatnie. Głównie jednak swoją wypowiedź oparł na obrazie Polaka znanego w Szwecji. Na stereotypie, który jak wiadomo nie zawsze pokrywa się z indywidualnymi jednostkami, raczej odwrotnie – wyklucza go. 
Przeczytajcie, co z tego wynikło.

***
Polacker, polacker runt överallt, precis som pojke i ”Sjätte sinnet” men han såg döda människor.

Hemma ser jag dem varje dag men i verkligheten träffar jag inte dem så ofta längre och de jag träffar är mest internationella polacker kan man säga, som tidigare har bott utomlands. Det första man tänker på när man säger ”Polack i Sverige” är nog renovering. Det är många polska snickare som jobbar i Sverige (med varierat resultat). Polsk snickare har egentligen ingen positiv betydelse men det är inte så enkelt.  Det är inte så lätt. Många gånger är de som man kan prata med på engelska eller tyska inte så bra på att jobba. De som man knappt kan kommunicera med är oftast de duktigaste och de vill verkligen göra ett bra jobb. Jag har träffat några sådana polacker här i Sverige.

En annan exempel är nar man kommer till färjeterminalen i Gdynia. Då tar taxichauffören tre gånger mer betalt för samma resa, bara på grund av språket. Det kan jag tycka är rätt typiskt. Luras kan ni bra.

Polacy, polacy wszędzie dookoła, dokładnie jak chłopiec w filmie „Szósty zmysł” ale on widział martwych ludzi. 

W domu widuję ich na codzień ale w rzeczywistości nie spotykam ich już tak często, a ci których spotykam to w większości między narodowi Polacy, jeśli tak można ich nazwać, którzy mieszkali wcześniej za granicą.  Pierwsze o czym się myśli mówiąc Polak w Szwecji to prawdopodobnie renowacje. W Szwecji pracuje wielu polskich stolarzy (z różnym efektem). Określenie „polski stolarz” nie ma właściwie pozytywnego znaczenia ale to takie proste. Nie ma łatwo. Wiele razy zdarza się, że ci którzy mówią po angielsku lub niemiecku, nie sądobrymi pracownikami. Zazwyczaj ci, z którymi ledwo da się komunikować są najzdolniejsi i chcą faktycznie wykonać dobrą pracę. Spotkałem kilku takich Polaków tu w Szwecji.

 Inny przykład to taki kiedy przypływa się do terminalu morskiego w Gdyni. Taksówkarze kasują potrójnie za tą samą podróż, tylko ze względu na język. To uważam za dosyć typowe. Umiecie dobrze oszukiwać.  

Många av dem som hade kommit till Sverige i 80-90 talet hade ingenting med sig. De var rätt fattiga och tog med sig saker hem som inte var riktig deras. Det känns inte som att polacker är tjuvar utan att ni vill ge svenskar (eller till och med andra polacker) en läxa, att om vi inte tar hand om vara saker, så det är ok att ta dem. Samtidigt var det många säsongsarbetare som kom i små överlastade bilar hela familjen plus några till med bagage och tält (Jag önskar min fru kunde packa på samma sätt idag). Den bilden har många svenskar av polacker, men det betyder inte att det är så idag.

Wielu z tych którzy przyjechali do Szwecji w latach 80tych i 90tych nie mieli ze sobą nic. Byli dosyć biedni i do domu zabierali ze sobą rzeczy które nie były do końca ich własnością. Mam wrażenie że to nie o złodziejstwo chodziło, a raczej o danie Szwedom (a nawet innym Polakom) nauczki, że nie dbamy o nasze rzeczy, więc jest w porządku jeśli ktoś je sobie zabierze. Jednocześnie było wielu pracowników sezonowych, którzy przyjeżdżali małymi przeładowanymi samochodami z całą rodziną i jeszcze kilkoma osobami na dokładkę, z bagażem i namiotem (Chciałbym żeby moja żona umiała pakować w taki sposób). Taki obraz Polaków ma wielu Szwedów, co nie oznacza że jest tak dziś w rzeczywistości.   

Ni har temperament och är inte rädda att visa det, medan svenskar stänger inne mer. Ni pratar mycket och är inte tysta, jag tror att både är tjejer och killar pratar på det sättet, gärna samtidigt. Alla som jag har träffat är öppna och gästvänliga, ni vill verkligen att gäster ska trivas.
Det kan vara svårt med språket i Polen. Det finns självklart många som kan andra språk men också få som vågar prata det framför andra människor. Alkohol bruka dock fixa det. Det är lite tråkigt att det finns många unga personer som bara kan polska. Det är Inte så att de inte hade möjligheter men valde eller inte hade viljan att lära sig ett annat språk.
Jag upplevde att ni skrek på ett aggressivt sätt och pratade i munnen på varandra konstant men på något konstigt sätt kom ni ändå överens. Det kallas för ”polsk riksdag” i Sverige. Hade det hänt i Sverige hade de aldrig pratat med varandra igen.

Macie temperament i nie boicie się tego pokazywać, kiedy Szwedzi są bardziej zamknięci. Dużo mówicie i nie jesteście cisi, myślę że zarówno dziewczyny jak i faceci rozmawiają w ten sposób, chętnie jednocześnie. Wszysycy których spotkałem są otwarci i gościnni, chcecie naprawdę żeby gościom było miło.
W Polsce może bywać trudno z językiem. Jest oczywiscie wielu którzy znają obce języki ale też niewielu którzy mają odwagę mówić przez innymi. Pomaga alkohol. Trochę szkoda że jest tak wiele młodych osób które znają wyłącznie polski. To nie tak że nie mają możliwości ale raczej tak wybrali lub się im nie chciało nauczyć innego języka.  
Miałem wrażenie że agresywnie krzyczeliście i wchodziliście sobie w słowo ale w jakiś dziwny sposób i tak się dogadaliście. W Szwecji mówimy na to „polski parlament”. Gdyby to się zdarzyło w Szwecji, nikt by ze sobą już więcej nie rozmawiał. 

I Polen är man mer mån om sitt utseende. Även om man inte har så mycket pengar läggs det mycket på kläder, frisör och smink. När det serveras mat är det alltid väldigt mycket och ni äter under lång tid. Att överleva ett polskt bröllop är att inte äta för mycket i början hur gott det är men att äta lite konstant samtidigt som man dricker vodkan.
Jag tycker att ni är hjälpsamma och trevliga (kanske inte dem som sitter i biljettluckan på tågstationen i Gdansk) och ni har ett rykte i Sverige som oftast inte stämmer.

W Polsce bardziej dba się o swój wygląd. Nawet jeśli nie ma się zbyt wielu pieniędzy, wydaje się dużo na ubrania, fryzjera i makijaż. Kiedy podaje się jedzenie, jest go zawsze bardzo dużo i jecie je przez długi czas. Żeby przeżyć polskie wesele, nie należy jeść za dużo na początku, jakie dobre by nie było, a jeść nieprzerwanie po trochu, jednocześnie kiedy pije się wódkę.
Uważam że jesteście pomocni i sympatyczni (może za wyjątkiem siedzących w kasach biletowych na stacji kolejowej w Gdańsku)  i macie w Szwecji reputację która najczęściej nie jest prawdziwa.

I tak to właśnie wygląda. Mam nadzieję, że kilka razy podczas czytania tekstu się uśmiechnęliście. Jak widać, obraz który przedstawiamy naszym północnym sąsiadom nie jest najgorszy i pomimo tego że figura polskiego Mietka czy Staszka może dać do myślenia, to może nas też jednicześnie moblilizować do pracy nad sobą. Bo chcieć to móc, no nie?


Swoją drogą myślę że trochę jest tak, że sami często się negatywnie nakręcamy i niepotrzebnie martwimy na zapas, pielęgnując w sobie najgorsze z możliwych odczuć. Mówi się że za granicą Polak Polakowi wilkiem, a możemy to przecież wspólnymi siłami zmienić. Bądźmy dla siebie dobrzy na wiosnę!