11 grudnia, 2015

glogg - historia



Migoczące światła świec, pierniczki i szafranowe bułeczki. Szwedzki jul. Żeby święta i okres adwentu były faktycznie kompletne nie wolno zapomnieć o grzanym winie. Glögg, bo o nim dzisiaj mowa, jest najpopularniejszym zaraz po julmust napojem pitym w jesienno/zimowych miesiącach. W Szwecji wypija się go co roku 5 milionów litrów. Podawany z rodzynkami i migdałami jest nierozłącznym elementem obchodów szwedzkich świąt Bożego Narodzenia, niezależnie od tego czy z dodatkiem alkoholu czy bez, z fabryki czy wytwarzany przez lokalnych producentów, glögg na święta być musi. W samych tylko sklepach Systembolaget dostępnych jest około 100 różnych rodzajów.

Jak doszło do tego, że grzane przyprawiane wino stało się tak popularne w Szwecji?
Sam początek korzennego wina to antyk. Zarówno Rzymianie jak i Grecy uważali że dodatki w postaci przpraw dodają winu szczególnego aromatu oraz mają właściwości lecznicze. Ze starych zapisków można dowedzieć się, że zwyczaj picia korzennych trunków przywędrował do Skandynawii z niemieckojęzycznej części Europy. Już w średniowieczu pito je tam szczególnie w okresie adwentu i świąt.
Co do szwedzkiej kontynuacji, ulubionym rodzajem Gustawa Wazy był klaret, mieszanka czerwonego wina z doliny Renu, cukru i miodu z dodatkiem cynamonu, imbiru, kardamonu i goździków. Do wina początkowo dodawano również mleka.

Słowo glögg pierwszy raz w formie pisanej pojawia się w 1609 roku i tłumaczone jest jako „podgrzane”, pochodzące od słowa glödga. A jak przyrządzano ówczesne wino? W książce kucharskiej „Den svenske kocken” z 1837 roku znajduje się taki oto przepis:
”Vanligt rödt win uppkokas med något muskotblomma, kanel och kryddnejlikor, jämte nödigt socker och antändes. När det slutat brinna, silas det och drickes varmt.”
Zwykłe czerwone wino podrzewa się z gałką muszkatołową, cynamonem i goździkami, dodaje potrzebny cukier i podpala. Kiedy skończy się palić, odcedza się i pije ciepłe. Gdybyście jednak mieli ochotę przygotować samodzielnie inny rodzaj grzańca, odsyłam do starszego glöggowego wpisu
W połowie XIX wieku zaczyna pojawiać się coraz więcej nowych winnych przepisów. Jacob Leufvenmark w  ”Handbok i förädling, förskärning och tillverkning av viner och spirituosa” z 1870 roku  podaje 4 sposoby przygotowania, miedzy innymi z korzeniem lukrecji i islandzkiego mchu. Według autora trunki zapobiegały kaszlowi i należało je spożywać przed południem. W tym samym czasie popularność grzańca znacząco wzrasta, a prywatni producenci rozpoczynają masową produkcję gotowych mieszanek smakowych. Dostępne są zwyczajne wersje winne lub wzmacniane koniakiem czy tzw. julglögg. Wtedy właśnie zaczęto łączyć je z zimowymi obchodami oraz dekorować świątecznymi etykietami.  
Dziś glögg zna i pił już każdy Szwed. Co roku na rynku pojawia się nowa receptura, a słynne butelki Blossa przyciągają jak magnes kolekcjonerów. W tym roku smakiem głównym jest Earl Grey, w poprzednich pojawiały się też szafranowe, imbirowe czy z dodatkiem lawendy. Chociaż właściwie glögg swoich zwolenników miał już dużo wcześniej, bo w 1879 roku doktor Hagdahl pisał
”Intet lyckadt slädparti kan undvara denna angenäma dryck, som af mången blifvit befunnen meget tilltalande.”
Żaden kulig nie może odbyć się bez tego pysznego napoju, który został ulubieńcem wielu.