15 marca, 2016

historia Kalle



Kwintesencja Szwecji. Ikea, kulki mięsne, Volvo, zespół Abba, natura, piękne blondynki… z czym kojarzy się Szwecja? Jak smakuje ten kraj, czym pachnie, jak się go odczuwa? Lista produktów, nawyków mieszkańców, zachowań, klasycznych rozwiązań i dawnych zwyczajów jest  niezwykle długa. Im bardziej wsiąka się w tutejsze życie, tym bardziej lista okazuje się z dnia na dzień być coraz dłuższa.


O tym, że Szwecja jak kraj długi i szeroki śledziem stoi wie każdy, a tu na blogu pisałam już o tym wielokrotnie przy okazji różnych wydarzeń. O mojej (nie od pierwszego wejrzenia) miłości również. Bo to, albo się kocha albo nienawidzi. W wypadku emigrantów, ładnie zwanych „nowymi Szwedami”, proces asymilacji może zająć dłuższy czas. Dyskusyjny przysmak śniadaniowy, od kilku pokoleń królujący na skandynawskich stołach, Kalles kaviar.  Pasta rybna w niebiesko- żółtej tubce, niby nic a jednak fenomen. Smak, za którym tęskni każdy Wiking który opuścił na krótszą lub trochę dłuższą chwilę kraj. Smak, który przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, smak który łączy Szwedów. Taka właśnie kwitnesencja Szwecji.

Skąd się wziął, jak powstał, komu zawdzięcza swoją popularność? Zacznijmy od początku. Jest połowa lat 50tych, średnio jeszcze znana firma braci Ameln kupuje za przysłowiowego tysiaka przepis od obwoźnego sprzedawcy. Wędzona pasta rybna o prostym i niezbyt wyszukanym składzie, nie do końca przewidującym sukces. Chociaż smaki jak najbardziej skłaniające się w kierunku ulubionych, ryby to w końcu podstawa. Jak za sprawą magicznej różdżki, wystarczyło połączyć je z tradycyjnym chrupkim pieczywem i jajkiem na twardo, a marketingowo uderzyć w najczulszy punkt wielu Szwedów – rodzinę. Kalles wypromowany został na więzach rodzinnych i zapewnieniach, że ten smak pokochają wszystkie dzieci.

I pokochały. To musiało się udać, szczególnie że tubkę z pastą swoją twarzą reklamował we własnej osobie syn szefa Abby (tym razem rybnej, nie muzycznej), Carl Ameln. Carl zwany Kalle. Wszyscy zwariowali na punkcie małego Karolka. Numer z pastą rybną taty, Pappas kaviar, już niestety nie przeszedł, czym nikt właściwie się nie przejął, a w rzeczywistości niewielu zauważyło, bo zniknął z półek sklepowych równie szybko jak się pojawił. Mały Kalle przejął pałeczkę i tak od 1954 roku rządzi do dzisiaj. Obecnie twarz Kalle zdobi tubki pasty w ośmiu różnych wariantach, jednak chcąc posmakować prawdziwego kawioru Karolka, należy sięgnąć wyłącznie po wersję oryginalną. I tak, co dzień, co poranek, zbierają się wspólnie przy stole Szwedzi i celebrują krótką wspólną chwilę na śniadanie. Oni i Kalle, jak jedna wielka rodzina. Jak twierdzą producenci, Kalles to bardzo szwedzki smak. Przekonajcie się sami i obejrzcie filmy.