kategorie

szwedzkie smaki

prace ogrodowe

01 czerwca, 2017

szwecja wg jante



Kraj tolerancji, równouprawnienia i wolności słowa. Tak mówi się o Szwecji na świecie. Najczęściej w superlatywach jako przykład kraju idealnego, ze szczęśliwym narodem i szansą na wspaniałe rozwojowe życie dla każdego. I tak też w wielu wypadkach się dzieje, kraj mlekiem i miodem płynący, pełnia szczęścia i żyli długo i szczęśliwie. Z innej strony pozywtywy mogą zostać odebrane negatywnie, otwartość i tolerancja niedocenione, a szanse odbierane jako przeszkody. Dużo zależy od nas samych, od nastawienia, od naszej postawy i otwartości na świat.
Trudno mi na dzień dzisiejszy określić jakie były moje myśli i opinie o Szwecji 7 lat temu, wiem jednak że nie były takie same jak dzisiaj. To proces który trwa, ciągle się zmienia, ewoluuje, zakręca, czasem zawraca. Zdarza się że jest wspaniale, bywają też dni kiedy zadaję sobie pytanie, co ja tu właściwie robię. Jak każdy. Bo nie ma co udawać, emigracja nie zawsze jest bajkowa.



Dzisiaj, w ramach letniego projektu Klubu Polki na Obczyźnie, opowiem o tym, jak zmieniło się moje postrzeganie Szwecji podczas kilku lat mojej emigracji. Jednak na początek, odeślę Was do pewnego artykułu, który świetnie obrazuje przemiany i procesy zachodzace w naszych głowach. Opowiada o fazach teorii szokukulturowego Adlera i Pedersena.

Czy potrafię się w tym opisie w jakiś sposób zlokalizować? Jak najbardziej! W zależności od nastroju, podejścia do tematu, sytuacji i osób zaangażowanych, jestem obecnie gdzieś pomiędzy końcówką 3 a 5 fazą. Celowo zahaczam o trzecią, bo zaintrygowało mnie zdanie o metaforach i żartach które nie zawsze mnie bawią. Nie żebym nie rozumiała zamysłu, niektóre szwedzkie żarty są suche jak tarta bułka!

Zatem, co takiego zmieniło się w postrzeganiu tego cudownego kraju? Zacznijmy może od słów wytrychów, tak bardzo popularnych że aż wyświechtanych. Tolerancja, równouprawnienie i wolność słowa. Kilka już pokoleń Szwedów zostało ugruntowanych i wychowanych na prawie Jantego. Prawie które mówi:

1.   Du skall inte tro att du är något.
2.   Du skall inte tro att du är lika god som vi.
3.   Du skall inte tro att du är klokare än vi.
4.   Du skall inte inbilla dig att du är bättre än vi.
5.   Du skall inte tro att du vet mer än vi.
6.   Du skall inte tro att du är förmer än vi.
7.   Du skall inte tro att du duger till något.
8.   Du skall inte skratta åt oss.
9.   Du skall inte tro att någon bryr sig om dig.
10.Du skall inte tro att du kan lära oss något.

Nie sądź, że jesteś kimś wyjątkowym. Nie sądź, że nam dorównujesz. Nie sądź, że jesteś mądrzejszy od nas. Nie sądź, że jesteś lepszy od nas. Nie sądź, że wiesz więcej niż my. Nie sądź, że jesteś czymś więcej niż my. Nie sądź, że jesteś w czymś dobry. Nie masz prawa śmiać się z nas. Nie sądź, że komukolwiek będzie na tobie zależało. Nie sądź, że możesz nas czegoś nauczyć.

I tak też się dzieje. Ramy, normy i ograniczenia. Równanie do dołu, zatracanie swojej wyjątkowości, tłamszenie, zamiatanie pod dywan, unikanie trudnych tematów, ambicja dawno schowana do kieszeni... Lista jest bardzo długa. Szwedzi są bardzo sympatyczni, bywają serdeczni i też mają uczucia. Jednak równocześnie muszę napisać że stereotyp zimnego Szweda jest prawdziwy. Zimny bo smutny, zamknięty w sobie bo się wstydzi. A wstydzi się, bo mu od lat wpajane prawo nakazuje.
Jakoś mnie początkowo to zjawisko społeczne nie obchodziło. Myślałam: są jacy są, nie widziałam niuansów, nie słyszałam półsłówek, nie analizowałam szczególnie tego co tak naprawdę autor miał na myśli. Nie rozpatrywałam sytuacji jako gry z całą masą podtekstów.
Dyskusje wokół prawa Jantego są dla części tematem wrażliwym i niektóre osoby zawzięcie próbują przekonać innych, że to już tylko historia. A tak niestety nie jest. Mam wrażenie że to właśnie my obcokrajowcy, dobrze i wyraźnie to zjawisko widzimy. To się po prostu rzuca w oczy. Przykazania Jante są dla mnie tak zaskakujące i szokujące, że nie wyobrażam sobie wprowadzić ich kiedykolwiek w życie.  Nie rozumiem zamysłu wprowadzenia w głęboki stan depresji kilku milionów ludzi. W imię czego?

Czy postrzegam zatem Szwedów i ich prawa inaczej niż 7 lat temu? Oczywiście że tak.
 „Szczery” uśmiech jest często przykrywką, powierzchownym i szybkim przytaknięciem czy niby-aprobatą. Szczery w cudzysłowiu bo różnie bywa. Kąciki ust szybko opadają kiedy obdarzona uśmiechem osoba opuszcza pokój, za to natychmiastowo powstaje dyskusja. Pojęcie tolerancji pada. Całe szczęście są też osoby na które można liczyć i faktycznie są godni zaufania.
Wymowne milczenie i odwracanie głowy jako ucieczka przed dyskusją i określeniem się po jednej ze stron. Często obserwuję to zjawisko w pracy. Pokój pracowniczy jest dosyć mały, a tu nagle trzeba błądzić gdzieś wzrokiem. Bywa zabawnie. Czy jest obawa że usłyszymy kiedyś od Szweda słowa pogardy? O nie, nigdy w twarz. Poczeka aż wyjdziesz. Krytyka odbywa się zaocznie, cytując tekst z jednego z polsko-szwedzkich forów.
Zastanawiałam się kiedyś  jak to jest, że Szwedzi tak bardzo angażują się społecznie, robią zbiórki pieniędzy, wirtulanie adoptują dzieci tudzież zwierzęta. Przecież to nie z samej dobroci serca, to byłoby niemożliwe. Uświadomił mnie mąż. Znów chodzi o prawo Jante i  wygłuszanie wyrzutów sumienia, że inni mają gorzej, a ja tak dobrze. Skromność ale w zupełnie innej odsłonie.
Jednak nie wszyscy i nie zawsze. Całe szczęście! Jak wszedzie są wyścigi szczurów, podkładanie świń i walka o lepsze warunki. A jest o co walczyć, bo kobiety również w Szwecji zarabiają mniej od mężczyzn. Tak, szwedzkie równouprawnienie najlepiej widać w tabelach sondaży.

Została nam jeszcze wolność słowa, która owszem jest, o ile nie wykracza poza przyjęte normy i granice. W dzisiejszych czasach skandynawscy politycy nie mają łatwo. Bo jak zjeść ciastko i mieć ciastko? Z dnia na dzień coraz bardziej odkrywam podwójne znaczenie ich decyzji i działań. No ale umówmy się że nie ma problemu, bo w sumie z kim rozmawiać o polityce jak wszyscy i tak wymownie milczą?

Generalnie, Szwedzi na pierwszy rzut oka są bardzo mili, uprzejmi i ułożeni. Podnoszenie głosu, pyskówki czy kłótnie, to się nie może zdarzyć. Świadczyłoby to o naszej słabości. Podobnie bycie nazwanym rasistą, to cios poniżej pasa. A w rzeczywistości różnie bywa z tolerancją i przyjmowaniem nowych z otwartymi ramionami. Rezerwa i ostrożność w nawiązywaniu kontaktów są typowe. Nie tak łatwo zaprzyjaźnić się ze Szwedem, szczególnie jako dorosły emigrant. Ale się da! Trzeba tylko chcieć i trochę się postarać.

I tak oto, wyszła mi dosyć negatywna charakterystyka gatunku. Niestety, ta lista mogłaby być dużo dłuższa ale nie chcę już więcej ich przedstawiać w złym świetle, bo na to nie zasłużyli. Na blogu jest już kilka postów w podobnym temacie, więc wychodzę mimo wszystko z obronną ręką. Nie narzekam, lubię, podziwiam i wiele się od nich uczę. 

Chociaż warto pamiętać że... nie taki Szwed piękny jak go malują.

A tu kilka słów o stereotypach i popularnych tematach dotyczących życia w Szwecji.

Szwecja to kraj dobrych ludzi ze swoimi codziennymi problemami i kompleksami. Małymi, dużymi, zakorzenionymi mocno w skandynawski gen.  Gen z prawem Jante. Dzięki niemu dzisiaj lepiej rozumiem dlaczego tak jest i jakie uczucia Szwedami kierują. I chętnie znów wrócę do tematu za kilka lat, bo opinie o ludziach jak i sami ludzie ciągle się przecież zmieniają.

Jeśli zainteresował cię temat, zerknij również tu:


Oraz kilka słów o tym czego nie należy robić podczas odwiedzin na północy.